Gdyby trenerem był nadal Alexander Pointner zrobiłbym sobie rok przerwy. W zaistniałej sytuacji, która mnie silnie zmotywowała planuję "nowy start" pod wodzą Heinza Kuttina. W dotychczasowym systemie szkolenia nie widziałem perspektyw mojego dalszego rozwoju - powiedział 24-letni Schlierenzauer w wywiadzie dla austriackiej agencji prasowej APA.

 

Kwiecień był dla popularnego "Schlierego" trudnym miesiącem. W środowisku mówiono, że to właśnie on doprowadził do zmiany szkoleniowców.

 

Austriak zaprzecza jakoby to on był inspiratorem zastąpienia Pointnera przez Kuttina.

 

Pointnerowi wiele zawdzięczam. To on stał za moimi sukcesami. Jestem wdzięczny, że miałem takiego trenera. Gdyby nie on, nie odniósłbym 52 zwycięstw w zawodach Pucharu Świata. Nigdy nie powiedziałem, że Alex musi odejść. Dochodziło wprawdzie między nami do różnicy zdań, to oczywiste. Mówiłem tylko, że konieczne są zmiany w systemie szkolenia - dodał czterokrotny medalista olimpijski.

 

Nie czuje się też liderem drużyny po odejściu Thomasa Morgensterna.

 

Oczywiście szkoda, że Thomas wziął rozbrat ze skokami, ale przecież w kadrze mamy wielu medalistów najważniejszych imprez. Specjalnie nie stawiam sobie konkretnych celów w nowym sezonie - podkreślił.

 

Tak jak dotychczas jego celem numer jeden będzie jednak zdobycie złotego medalu olimpijskiego w rywalizacji indywidualnej. Ma bowiem w kolekcji cztery krążki, złoty (Vancouver) i srebrny (Soczi) wywalczone z kolegami oraz indywidualnie dwa brązowe na obu skoczniach przed czterema laty w Kanadzie.

 

Z mistrzostw świata przywiózł sześć złotych i dwa srebrne medale, a z mistrzostw globu w lotach; trzy złote w drużynie i jeden indywidualnie. Dwa razy przypadła mu Kryształowa Kula za triumf w sezonach 2008/2009 i 2012/2013.

 

Na listę zwycięzców prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni wpisał się dwukrotnie w 2011/2012 i 2012/2013.