Już 8 listopada na Polsat Boxing Night dojdzie do starcia Dawida Kosteckiego z Andrzejem Sołdrą. Według powszechnej opinii ten drugi jest skazywany na pożarcie. Jak więc zapatruje się na tę walkę?

Na pewno Dawid jest faworytem, nie ma co ukrywać. Dla mnie to wielkie wyzwanie. Wziąłem tę walkę po długim zastanowieniu. Tomasz Babiloński długo mnie namawiał. Z reguły podchodzą mi walki polsko-polskie. I dlatego zawsze odmawiałem promotorowi takich walk, ale tym razem się zgodziłem. Ta walka będzie dużym ryzkiem, ale ja się ryzyka nie boję.

Dawid Kostecki wraca na ring po dwóch latach. Według ekspertów to właśnie on jest uważany za faworyta. Sam zainteresowany zachowuje jednak dystans i nie chce się wychylać. Zauważa swoje braki, które Sołdra może wykorzystać.

W boksie jest wszystko możliwe. Na papierze jestem faworytem, ale wydaje mi się, że to jest najlepszy czas dla Andrzeja na walkę ze mną. Nie było mnie dwa lata, czyli teoretycznie powinienem być zardzewiały i czuć dystansu. Do tego będziemy boksować w wadze, do której nie jestem przyzwyczajony. Mogę być więc trochę słabszy, mieć gorszą wydolność. Wygrana daje mu trampolinę. Fajnie, że nie boi się wyzwań. Da z siebie wszystko. Sam się zastanawiam, jak to będzie.

Jak Kostecki spędził ostatnie dwa lata?

Prowadziłem tryb życia sportowca zawodowego. Bardziej niż tutaj na wolności. Tam robiłem wszystko, co do minuty, sekundy. Poprawiałem elementy techniczne. Do tego dochodziły treningi siłowe, wydolnościowe. Nie sparowałem, nie uderzałem w tarczę, w worek, w ścianę czy materace. Wiedziałem, że tutaj będę na to mnóstwo okazji.

Zapraszamy do obejrzenia wideo ze spotkania Dawida Kosteckiego i Andrzeja Sołdry „W narożniku Polsatu”!