Janowicz w ostatnim czasie zmagał się z kontuzją prawej nogi i do Bazylei pojechał mimo tego, że nie był w pełni zdrowy. W środowym pojedynku zajmującemu 36. miejsce w rankingu ATP Polakowi problemy dały się we znaki.

 

W meczu z Istominem, polskiego tenisistę stać było jedynie na walkę w początkowych gemach obydwu setów. W pierwszej partii Janowicz zdobył gema na 1:1. Przy prowadzeniu 2:1 Uzbeka, doszło do bardzo wyrównanego, dramatycznego gema, którego na swoim koncie zapisał jednak Istomin. Od tego momentu Polak zaczął grać coraz słabiej i zasłużenie przegrał pierwszego seta 1:6.

 

Scenariusz drugiej odsłony był bliźniaczo podobny, z tym, że Janowiczowi udało się wygrać pierwszego gema, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie. Jak się później okazało był to ostatni skalp najlepszego polskiego tenisisty. Istomin wygrał sześć kolejnych gemów, w tym trzy przy serwisie Polaka i bez problemów zameldował się w 2. rundzie turnieju w Bazylei.

 

Istomin w całym meczu posłał aż 14 asów serwisowych, podczas gdy łodzianin zanotował tylko dwa. Polak, tradycyjnie już w tym sezonie, popełnił więcej podwójnych błędów (siedem przy dwóch po stronie przeciwnika).

 

23-letniego Polaka czeka w tym roku jeszcze występ w Paryżu.

 

Janowicz był jedynym przedstawicielem biało-czerwonych w grze pojedynczej w Bazylei. Do ćwierćfinału debla awansował Marcin Matkowski, który występuje z Leandrem Paesem z Indii. Mecze otwarcia przegrali zaś Mariusz Fyrstenberg i Łukasz Kubot. Obaj z zagranicznymi partnerami.

 

Jerzy Janowicz - Denis Istomin 1:6, 1:6