Ojca tramwajarza i zajmującej się domem matki nie stać było na opłacenie czesnego w szkole baletowej. Ukończyła, zatem posłusznie gimnazjum kupieckie i znalazła nowa pasję. Za radą nauczyciela, jako 13-latka trafiła do sekcji gimnastycznej krakowskiego Sokoła. Byłą zdolna i pracowita, więc przyszły pierwsze sukcesy, jednak przyszedł też rok 1939…  

 

Druga wojna światowa zabrała mi najlepsze sportowo lata.  Ćwiczyłam od przypadku do przypadku, w nieogrzewanych salach, albo i pod chmurką

- wspominała po latach.

 

Sokół w klatce

 

Kiedy po wojnie wznowiła regularne treningi pojawiły się inne przeszkody. Władza ludowa szybko zlikwidowała przedwojennego Sokoła, działaczy klubu aresztowało UB. Dopiero w 1948 r. Helena trafiła do klubu Wawel. Opłaciły się 2 lata harówki. W 1950, na mistrzostwach świata w Bazylei, zdobywa 5 medali: 4 złote (w wieloboju indywidualnym, ćwiczeniach wolnych, na równoważnia i skoku przez konia) oraz brązowy (ćwiczenia na poręczach).

 

Był to sukces równie spektakularny, co niespodziewany - na dodatek pierwszy, powojenny. Nic dziwnego, że zyskał miano symbolu propagandowego. Ówczesny „Przegląd Sportowy” tłumaczył, że wynik, który osiągnęła dzięki „zastosowaniu przodujących wzorów gimnastyki radzieckiej... dobrze służy sprawie pokoju i socjalizmu” . Podczas wizyty na budowie Nowej Huty, sztandarowej inwestycji tamtej epoki, junacy Służby Polsce deklarowali zbudowanie dla czempionki mieszkania. Ona z kolei zapowiadała walkę o podium w Helsinkach. Słowa nie dotrzymała. Nie z własnej winy.

 

Brązowe Antypody

 

W zdobyciu medalu w stolicy Finlandii przeszkodził stres i kontuzja nadgarstków. Nachalna adoracja wszechwładnego szefa ekipy “biało-czerwonych” Apolinarego Mineckiego uniemożliwiała koncentrację. W obronie gimnastyczki odważnie stanął pływak Marek Petrusewicz. Incydent udało się zatuszować gdyż dygnitarz był pijany toteż nazajutrz niewiele pamiętał.

 

Olimpijskie niepowodzenie nie skłoniło krakowianki do zakończenie przygody ze sportem, co sugerowali “życzliwi”. W 1954 roku zamknęła usta krytykom dwoma brązowymi medalami podczas kolejnego światowego czempionatu. Taką samą lokatę – uzyskała dwa lata później w Melbourne. Tym osiągnięciem 26-krotna  mistrzyni Polski rozstała się z uprawianiem gimnastyki. Igrzyska te były ukoronowaniem sportowej kariery, w trakcie której Helena Rakoczy wywalczyła 109 medali. Potem przez wiele jeszcze lat laury zdobywali jej wychowankowie.

 

Odeszła z naszego grona wybitna osobowość w dziejach polskiego ruchu olimpijskiego. (..) Symbol złotej ery gimnastyki sportowej i synonim pierwszych powojennych sukcesów sportowych w naszej Ojczyźnie

– żegnał ją  prezes PKOL Andrzej Kraśnicki.

 

Zmarła 2 września w wieku 92 lat.