Karolina Owczarz: Przede wszystkim bardzo gratuluję. Jest radość?

 

Zbigniew Raubo: Jak tylko mi to zaproponowano, to byłem tak zdziwiony, że właściwie to do mnie nie docierało. Dzisiaj, kiedy decyzja już zapadła, zaczynam łapać oddech. Moje nazwisko na liście potencjalnych trenerów kadry widniało już przecież od wielu lat, ale zawsze coś stawało na drodze. Ciągle tylko miałem być selekcjonerem i do tej sytuacji już się przyzwyczaiłem.

 

Zdaje sobie Trener sprawę z tego, że to nie będzie łatwe zadanie?

 

Rola trenera jest taka, aby trenować i wytrenować. Nie ma miejsca na narzekanie. Wiadomo, że każdy woli się od razu przytulić do miśka i się z nim bawić, ale tutaj trzeba ciężko pracować. Poza tym mając taką bazę, jaką zapewnia Hussars Poland – czyli trenerzy od odnowy biologicznej, dietetycy, psycholodzy, wystarczy się tylko zaangażować. Można mi wiele zarzucić, ale każdy powie, że z tym nie mam najmniejszego problemu. 95 procent kadrowiczów znam doskonale. Przecież jeździliśmy wiele lat razem na zgrupowania i wiedzą jak się ze mną pracuje. Udało mi się już doprowadzić wielu kadetów, czy juniorów do sukcesów. Od zawsze największym problemem było to, że seniorzy musieli łączyć pracę z treningami. Stali w weekendy na bramkach w dyskotekach, a później przez pół tygodnia musieli do siebie dochodzić. Teraz, dzięki grupie Hussars, nie ma już tego problemu.

 

A co z tymi, którzy nie należą do grupy Hussars Poland?

 

Nie zapominajmy, że to integralna grupa reprezentacji. No i ci, którzy już tam są nie mają przecież dożywotnich kontraktów. Będą wspólne zgrupowania i zawodnicy Hussars podczas sparingów będą musieli mocno uważać, bo przecież lista cały czas otwarta.

 

Ma już trener w głowie plan startowy i treningowy?

 

3 listopada zaczynamy zgrupowanie Hussars, a 28 odbędzie się mecz pomiędzy Polską, a Niemcami. Mamy też zaplanowane badania wydolnościowe. Przecież wszystkie takie mecze są przygotowaniami do mistrzostw Europy i świata, no a sama liga WSB też może być przepustką na igrzyska w Rio de Janeiro. Trzeba naprawdę poważnie podchodzić do tych rozgrywek. Tam można konfrontować się z najlepszymi na świecie, a takie starty są najlepszą weryfikacją.

 

Rozumiem, że celem są igrzyska olimpijskie w 2016 roku?

 

Oczywiście, że tak. Kto nisko mierzy nigdy nie będzie wysoko.  To nie jest tak, że marzy mi się jeden zawodnik w Rio. Chcę jak najwięcej. I to się tyczy nie tylko igrzysk. Wszędzie gdzie pojedziemy mamy nie tylko walczyć, ale i wygrywać. Jeśli w rozgrywkach WSB oraz na arenie międzynarodowej będziemy sobie dobrze radzili, to o Rio będę spokojny.