Rewanżowe spotkanie Bayernu z AS Romą było o wiele bardziej wyrównane niż mecz w stolicy Włoch. W grze podopiecznych Pepa Guardioli nie było widać zdecydowanej agresji i determinacji jak przed dwoma tygodniami. Całe szczęście, że polski bramkarz w Romie, Łukasz Skorupski nie podzielił losu Morgana De Sanctisa i nie musiał aż siedmokrotnie wyciągać piłki z siatki. Można było odnieść wrażenie, że Robert Lewandowski nie miał zamiaru wyrządzić rodakowi wielkiej krzydwy. Jego koledzy również nie byli zbyt skorzy do zmasowanych ataków. Bayern umiejętnie szafował siłami i nie zagrał na sto procent, ale to co zaprezentowali wystarczyło, żeby sięgnąć po pewne zwycięstwo - pisze niemiecki Kicker.

Były bramkarz Górnika Zabrze zagrał poprawne zawody, ale też trudno rozpływać się nad jego postawą. Zdarzało się, że popełniał błędy, które w potyczce z przeciwnikami z najwyższej półki (gdyby ten się nie oszczędzał) zakończyłyby się utratą goli. Można było odniść wrażenie, że w interwencjach Skorupskiego brakowało bardziej pewności niż umiejętności. Polski bramkarz dopiero zbiera doświadczenie na najwyższym szczeblu. Przy golach Ribery'ego i Goetze'go był bezradny - kontynuuje niemiecki magazyn.

W pierwszej części gry Robert Lewandowski był słabo widoczny. 26-letni polski napastnik nie mógł liczyć na zbyt wiele podań od swoich partnerów. Po przerwie Bawarczycy narzucili swój styl gry i zdecydowanie dominowali. Ekipa Guardioli kontrolowała wydarzenia boiskowe, ale nie za często dawali wykazać się Skorpuskiemu. Gospodarze podwyższyli wyniki, a swoją obecność na placu gry udokumentował asystą Lewandowski, który dograł piłkę Goetzemu. Bayern dzięki wygranej awansował do fazy pucharowej. Włoska drużyna zajmuje drugie miejsce, ale ma tyle samo punktów, co trzecie CSKA Moskwa. Obie ekipy zgromadziły po cztery oczka na swoim koncie - zauważa Kicker.

Z kolei Arkadiusz Milik dał dobrą zmianę w meczu Ajaksu Amsterdam z FC Barceloną. 20-letni Polak był bliski doprowadzenia do remisu przy stanie 0:1. Ostatecznie jego drużyna przegrała z hiszpańską ekipą 0:2 i straciła szanse na wyjście z grupy. Reprezentant Polski tak samo jak w pierwszej potyczce z FC Barceloną rozpoczął spotkanie na ławce rezerowych. Na Camp Nou były napastnik Górnika Zabrze zaraz po przerwie zameldował się na placu gry, natomiast w Amsterdamie musiał poczekać na swoją szansę do 62. minuty. Zastąpił swojego rywala do gry w pierwszym składzie Islandczyka Kolbeinna Sigthorssona, który grał bardzo przeciętnie. Już pięć minut po wejściu na boisko Milik był o włos od strzelenia gola. Po dośrodkowaniu Serero polski snajper uderzył piłkę głową, która trafiła w słupek bramki strzożonej przez Marka Ter-Stegena. Zabrakło dosłownie centymetrów, aby doprowadzić do remisu. Była to jedyna okazja Milika do zdobycia gola, ale jakże doskonała - donosi holenderski portal voetbalzone.nl.

Polski napastnik holenderskiej ekipy otrzymał notę 6 w skali od 1 do 10. Ajax mimo porażki wciąż ma o co grać. W dwóch ostatnich kolejkach powalczy z APOEL-em Nikozja o trzecią pozycję gwarantującą przepustki do 1/16 finału Ligi Europejskiej.