Marcin Gortat zdobył osiem punktów i miał 10 zbiórek, a jego Washington Wizards w meczu koszykarskiej ligi NBA przegrali na wyjeździe z Toronto Raptors 84:103. Seria kolejnych zwycięstw „Czarodziejów” skończyła się na czterech.

 

Dla gospodarzy wygrana w tym spotkaniu oznacza najlepszy początek sezonu w historii klubu. Z pięcioma zwycięstwami w sześciu meczach są obok Chicago Bulls (także bilans 5-1) najlepszym zespołem Konferencji Wschodniej. Wizards (4-2) zajmują trzecie miejsce.

 

Polski środkowy grał w środę niespełna 28 minut i był najlepiej zbierającym bardzo nieskutecznego tego dnia zespołu z Waszyngtonu. Trafił trzy z siedmiu rzutów z gry i obydwa wolne, miał po pięć zbiórek w obronie i ataku, a także przechwyt, stratę, dwa bloki i dwa faule. Raz sam został zablokowany przez Litwina Jonasa Valanciunasa.

 

27 lutego br. w tej samej Air Canada Centre Gortat ustanowił swój rekord kariery, zdobywając 31 punktów w meczu wygranym przez Wizards 134:129 po trzech dogrywkach.

 

Teraz nie było mowy ani o dogrywce, ani o rekordzie. Losy spotkania, które obejrzało 19800 widzów, rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, gdy prowadzący od pierwszych minut, bardzo skuteczni (do przerwy 51 procent celności rzutów z gry) i dobrze broniący Raptors wykorzystali strzelecką niemoc rywali, którzy w tym czasie trafili tylko 28 proc. rzutów.

 

Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili 28:18, drugą wygrali 31:17, na początku trzeciej było już nawet 63:35 dla jedynego w NBA zespołu z Kanady. Po jednym z nielicznych zrywów, zakończonym celnym rzutem Gortata spod kosza, goście zmniejszyli straty do 63:45, ale rywale nie pozwolili odebrać sobie kontroli nad meczem.

 

„Czarodzieje” spudłowali pierwsze dziesięć rzutów za trzy punkty, zanim w połowie trzeciej odsłony wreszcie trafił Paul Pierce. W całym spotkaniu mieli trzy celne z 19 prób z dystansu, podczas gdy rywale dziewięć z 22.

 

Zrezygnowany trener Randy Wittman nawet nie wprowadził w końcówce na parkiet graczy pierwszej piątki. Rezerwowym udało się na 4.16 min. przed syreną zmniejszyć stratę do 15 punktów (77:92), najniższej różnicy po przerwie. W całym spotkaniu jego drużyna zanotowała najniższą w sezonie skuteczność z gry – 36 procent.

 

Najwięcej punktów dla Wizards zdobyli gracze drugoplanowi: Otto Porter – 13, Kris Humphries – 11 i Andre Miller – 10.

W ekipie gospodarzy wyróżnili się DeMar DeRozan – 25 pkt, Terrence Ross – 18 i Louis Williams – 13, a rozgrywający Kyle Lowry uzyskał pierwsze w sezonie, a szóste w karierze triple-double – 13 pkt, 11 zbiórek i 10 asyst.

 

W nocy z soboty na niedzielę Wizards spotkają się na wyjeździe z Indiana Pacers (1-5), kończąc serię czterech spotkań w ciągu pięciu dni. Kolejny mecz rozegrają w środę 12 listopada w Waszyngtonie z Detroit Pistons (2-3).