Gruzini nie zaliczają się oczywiście do futbolowych potęg, ale zwłaszcza u siebie są dosyć groźni. W Tbilisi generalnie nie przegrywają, niemniej liczę na zwycięstwo biało-czerwonych. Spodziewam się jednak bardzo ciężkiego meczu - dodał Michalski.

 

Po trzech eliminacyjnych spotkaniach Polacy z dorobkiem siedmiu punktów zajmują pierwsze miejsce w tabeli grupy D, podczas kiedy Gruzini mają na koncie tylko trzy „oczka” i wyprzedzają jedynie Gibraltar, który pokonali na wyjeździe 3:0.

 

Musimy liczyć się z tym, że rywale będą w piątek niezwykle zdeterminowani i postawią wszystko na jedną kartę. Dla gospodarzy jest to bowiem mecz ostatniej szansy. Jeśli poniosą z nami porażkę, mogą pożegnać się z występem w 2016 roku na mistrzostwach Europy. My jednak też, jeśli nie chcemy zaprzepaścić dotychczasowego dorobku, nie możemy pozwolić sobie na stratę punktów - ocenił.

 

Prezes Pomorskiego Związku Piłki Nożnej uważa, że Polacy nie powinni w tym spotkaniu przejmować inicjatywy i starać się narzucić gospodarzom swój styl gry.

 

Od samego początku powinniśmy grać uważnie w obronie, specjalnie się nie odkrywać i czekać na błędy rywali. Jestem przekonany, że Gruzini prędzej czy później je popełnią, bo niezależnie od przedmeczowych założeń ich żywiołowy południowy temperament oraz gorące głowy wezmą górę. W pewnym momencie zapomną o taktyce, rzucą się +na hurra+ do ataku, a wtedy będziemy mieli okazję ich skontrować - zauważył.

 

28-krotny reprezentant Polski bardzo dobrze zna aktualnego jeszcze selekcjonera tego kraju – Temur Kecbaja zapowiedział bowiem w czwartek, że niezależnie od wyniku meczu z Polską odejdzie z reprezentacji swojego kraju. Obaj mieli ze sobą okazję grać na Cyprze w Anorthosisie Famagusta.

 

Temur jest na Cyprze bardzo szanowany i poważany. Można powiedzieć, że to lokalna gwiazda. Był bowiem świetnym piłkarzem i jako ofensywny pomocnik strzelał sporo goli. Kecbaja trafił do Anorthosisu 10 lat przede mną, ale po trzech sezonach wyjechał najpierw do Grecji, a następnie do Anglii. W Famaguście spotkaliśmy się po jego powrocie w 2002 roku. Muszę przyznać, że byliśmy bardzo bliskimi kolegami - zapewnił.

 

Relacje reprezentantów Polski i Gruzji nie zawsze układały się jednak sielankowo. Znacznie pogorszyły się, kiedy Kecbaja został w 2004 roku grającym trenerem Anorthosisu.

 

Wydaje mi się, że na tak wysokim poziomie nie powinno się łączyć tych ról. A Temur miał problemy, żeby zapanować nad emocjami. Zazwyczaj reagował bardzo żywiołowo, nie przebierał też w słowach, a bardzo często szybciej mówił niż myślał. Zdarzało mu się również rzucać w szatni tym, co akurat wpadło mu w ręce. To były dla nas dwa trudne lata, podczas których nasze drugi trochę się rozeszły. Teraz mamy jednak ze sobą znowu dobry kontakt - przyznał.

 

Mistrz Polski, Izraela i Cypru miał również okazję grać z Gruzinami. 14 czerwca 1997 roku w eliminacyjnym meczu mistrzostw świata 1998 Polacy wygrali w Katowicach 4:1 i właśnie wychowanek Stoczniowca Gdańsk był wówczas kapitanem biało-czerwonych. W rewanżu, który odbył się w październiku i zakończył zwycięstwem gospodarzy 3:0, Michalski jednak już nie wystąpił.

 

We wcześniejszym eliminacyjnym spotkaniu z Mołdawią w Kiszyniowie, które wygraliśmy 3:0, nabawiłem się kontuzji i w Tbilisi zasiadłem na trybunach. Uważam jednak, że do tych meczów nie należy przykładać szczególnej wagi. Wtedy przegraliśmy eliminacje i w pierwszym meczu z Gruzją, po rezygnacji Antoniego Piechniczka, prowadził nas Krzysztof Pawlak. Po tym jednym spotkaniu reprezentację przejął Janusz Wójcik - podsumował Radosław Michalski.