Mistrz olimpijski zapowiadał, że w Obihiro (Japonia) ta forma może nie być jeszcze najwyższa. I to było widać w trakcie jego przejazdy. Polak rywalizował z Siergiejem Grawcowem i choć szybko przejął inicjatywę, to strata czasowa cały czas była podobna. Lokata również - każde kolejne okrążenie nie poprawiało jego pozycji. Nie powtórzyła się sytuacja z Soczi, kiedy dosłownie na ostatnich metrach wygrywał wyścig.


Bródka przyznał także, że apogeum jego formy przyjdzie na luty, kiedy odbędą się mistrzostwa świata w Heerenveen. W Obihiro zajął 14. miejsce. Dobrze spisali się inni Polacy. Konrad Niedźwiedzki był szósty, a Jan Szymański - siódmy. Wygrał Holender Kjeld Nuis.