PAP: Dlaczego zdecydował się pan na ponowne kandydowanie na stanowisko prezesa Polskiego Związku Koszykówki?

 

Grzegorz Bachański: Cztery lata temu mówiłem o potrzebie wprowadzenia normalności do związku. Chodziło o zbudowanie normalnych, partnerskich relacji z różnymi podmiotami i organizacjami funkcjonującymi w koszykówce. Także o zmianę stylu zarządzania, porzucenie modelu autorytarnego. Uważam, że to się udało. Wykonaliśmy w środowisku koszykarskim ogromną pracę, dokonaliśmy wielu zmian i ruszyliśmy z nowymi projektami. Te zmiany nie zawsze widać na zewnątrz, bo dotyczą struktury związku, regulaminów i tym podobnych nudnych dla kibica spraw. Udało nam się przywrócić normalność i stabilność, ale wciąż jest wiele zadań do wykonania. Chciałbym móc je kontynuować i realizować.

 

PAP: Co było dobrego, z czego jest pan zadowolony, a co w mijającej kadencji nie poszło tak, jak pan zakładał?

 

G.B.: Pierwsze dwa lata były bardzo trudne. Badanie niezależnego audytora wykazało, że objęliśmy związek w fatalnym stanie finansowym. Dodatkowo zastaliśmy problem braku środków na przyznaną wcześniej organizację mistrzostw Europy kobiet w 2011 r. Powrót do stabilności zajął dużo czasu i pochłonął mnóstwo energii, którą mogliśmy poświęcić na realizację innych celów. Za istotne uważam zbudowanie, praktycznie od podstaw, globalnej marki polskiej koszykówki. Dziś ligę zawodową z reprezentacją i koszykówką dla dzieci oraz młodzieży łączy marka naszego sponsora - Tauron Polska Energia. Oczywiście, wiele spraw można było zrobić może szybciej, może lepiej, ale mam nadzieję, że będzie na to czas w następnej kadencji.

 

PAP: Jaki ma pan pomysł na promocję i popularyzację dyscypliny? Co zrobić, by koszykówka zbliżyła się do popularności siatkówki, którą przecież jeszcze całkiem niedawno wyprzedzała?

 

G.B. W latach 90. był wielki boom na koszykówkę, ale też na wszystko, co przyszło z USA. NBA była pokazywana w otwartej telewizji. Jeden Amerykanin potrafił odmienić grę całej drużyny. Poza tym był inny kalendarz występów reprezentacji. Wszystko sprzyjało rozwojowi dyscypliny. Obecnie siatkówka na poziomie kadry narodowej ma więcej turniejów elektryzujących kibiców niż koszykówka. Na szczęście już niedługo, od 2017 roku eliminacje do EuroBasketu rozgrywane będą jesienią i zimą, gdy przerwę będą miały ligi europejskie. Cała uwaga skupiać się będzie tylko na reprezentacjach. Zmiany w kalendarzu pozwolą nam na lepszą promocję ich występów.

 

- W tym roku na wszystkich meczach seniorów w eliminacjach ME hale w Toruniu, Koszalinie i Lubinie wypełnione były do ostatniego miejsca. W telewizji mecze obejrzało kilkaset tysięcy widzów. To obraz zmian. Będziemy wspierać działania tych samorządów, którym dobro koszykówki leży na sercu, a jest ich niemało. Zamierzam również kontynuować to, co sprawdziło się w minionej kadencji i dotyczy popularyzacji koszykówki wśród dzieci i młodzieży. Wraz z ministerstwem poszerzamy akcję Orlik Basketmania, będziemy kontynuować projekt Szkolnych Młodzieżowych Ośrodków, a także koszykówkę 3x3 - pokazywać ją jako dyscyplinę dla każdego.

 

PAP: Co jest dla pana priorytetem - szkolenie młodzieży i masowość czy zawodowe kluby?

 

G.B.: Nie przeciwstawiałbym tych obszarów. Oba są tak samo istotne. Naszym sukcesem jest to, że po wielu latach braku zainteresowania kluby ligi zawodowej dostrzegły sens dbania o młodzież. W ostatnich mistrzostwach Polski juniorów starszych trzy pierwsze miejsca zajęły drużyny mające zespoły w ekstraklasie. Podobnie jest w koszykówce żeńskiej. Większość ekip z Tauron Basket Ligi Kobiet i rozgrywek szczebla centralnego świetnie pracuje z młodzieżą. Celem związku jest stwarzanie klimatu i "instrumentów" dla wszystkich klubów, które chcą szkolić młodzież, zarówno poprzez zaopatrywanie w sprzęt, jak i pomoc merytoryczną dla trenerów. Pokazujemy samorządom, że warto pomagać klubom chcącym organizować szkolenie.

 

PAP: Finanse to dziś podstawa działalności w sporcie. Jaki ma pan pomysł na pozyskiwanie pieniędzy dla koszykówki?

 

G.B.: Od początku kadencji PZKosz. i Polska Liga Koszykówki mają mocnych, stabilnych sponsorów. Dzięki temu reprezentacje kobiet i mężczyzn we wszystkich grupach wiekowych mają wszystko, czego potrzebują. PLK ma natomiast możliwość rozwoju i profesjonalnego działania. Niezależnie od wyniku wyborów nowy prezes będzie miał komfort pracy, gdyż podpisane umowy sponsorskie dają gwarancję stabilności i przychodów finansowych federacji. Ponadto w minionej kadencji uzyskaliśmy rekordowe dochody ze sprzedaży biletów i organizacji meczów reprezentacji. Będziemy te działania kontynuować, poszukując nowych sponsorów i źródeł finansowania.

 

Rozmawiała: Olga Miriam Przybyłowicz