Gortat przebywał na parkiecie 35 minut, trafił pięć z 12 rzutów z gry, zebrał siedem piłek w obronie i sześć w ataku, miał także dwie asysty, trzy bloki, stratę, popełnił jeden faul i dwukrotnie został zablokowany przez rywali.

 

W zespole Wizards wyróżnili się także Paul Pierce – 25 pkt i 10 zbiórek, John Wall - 19 pkt, dziewięć asyst i pięć przechwytów oraz rezerwowi Bradley Beal – 17 i Kris Humphries – 12 i 9 zb.

 

Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli Brandon Knight - 27, Grek Giannis Antetokounmpo – 20 i Turek Ersan Ilyasova – 13.

 

Dla koszykarzy Wizards był to już czwarty w tym sezonie mecz rozgrywany dzień po dniu i czwarty raz w takiej sytuacji odnieśli zwycięstwo. Po znakomitym występie w piątek przeciwko Cleveland Cavaliers (91:78) wydawało się jednak, że ta seria może zostać w Milwaukee przerwana.

 

W pierwszej połowie to gospodarze dyktowali warunki, grając lepiej i dokładniej. Goście prowadzili tylko na samym początku spotkania, m.in. po pierwszych punktach w meczu zdobytych przez Gortata, który dobił niecelny rzut Brazylijczyka Nene. Inauguracyjną kwartę drużyna trenera Jasona Kidda wygrała 28:21, a w połowie drugiej prowadziła już 42:27. „Czarodzieje” w tym okresie popełniali stratę za stratą (siedem w pierwszej, cztery w drugiej kwarcie).

 

Przegrywając 15 punktami, koszykarze trenera Randy’ego Wittmana wzmocnili obronę i zabrali się do zmniejszania różnicy. Zbiegło się to z powrotem na boisko polskiego środkowego, w miejsce Francuza Kevina Seraphina, mniej efektywnego niż w poprzednich spotkaniach.

 

Łodzianin lubi grać przeciwko Milwaukee. 1 listopada w wygranym 108:97 meczu z tym rywalem we własnej hali zdobył 20 pkt i miał dziewięć zbiórek. Teraz był równie przydatny dla drużyny. Szczególnie w obronie, gdzie dyrygował poczynaniami kolegów, blokował rzuty rywali, walczył też o piłkę pod obiema tablicami. W sobotę wyrównał swoje najlepsze osiągnięcia w sezonie w liczbie bloków i zbiórek.

 

Na przerwę drużyna gospodarzy schodziła jeszcze przy korzystnym dla siebie wyniku 52:47. Trafiła 48 procent rzutów z gry, podczas gry rywale 40 proc.

 

Sytuacja zupełnie odmieniła się w drugiej połowie. Znakomicie broniący Wizards w trzeciej kwarcie (z Gortatem przez pełne 12 minut na parkiecie) zdobyli 14 punktów z rzędu i wyszli na prowadzenie 63:59, którego już nie oddali. W połowie ostatniej odsłony ich przewaga wzrosła nawet do 16 punktów (97:81). Kończyli mecz z 46-procentową skutecznością (rywale 42).

 

„Czarodzieje" z dziewięcioma zwycięstwami i trzema porażkami pozostają na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej, za Toronto Raptors (11-2).

 

Kolejny mecz rozegrają w nocy z wtorku na środę z Atlanta Hawks (6-5) na własnym parkiecie.