O trudnej drodze do kariery:

 

Znam zapach piłki trochę z innej strony. Grałem na niższych szczeblach rozgrywek, w tym za granicą: poznałem 4. ligę hiszpańską, grałem w 2. lidze włoskiej. Byłem też 1 . lidze polskiej, więc nie wystartowałem z tego najwyższego pułapu, tylko rzeczywiście musiałem się trochę powspinać po tych szczebelkach. Poznałem nawet klasę okręgową, więc byłem na jednym z najniższych szczebli piłkarskich w Polsce. W okręgówce po meczach była kiełbasa i jakieś pieniądze na dojazd, praktycznie nie było żadnych zarobków. Dlatego to jest niesamowite, że udało mi się dojść do takiego poziomu, że mogę grać w Serie A i w reprezentacji Polski.

O grze w rezerwach Realu Madryt:

 

To był poziom trzeciej ligi. Kilka meczów tam zagrałem, nie pamiętam już dokładnie w liczbach, ale rzeczywiście coś się udało pograć. Byli tam też wielcy zawodnicy, którzy dzisiaj grają w świetnych klubach: Juan Mata czy bracia Callejon, z których jeden występuje obecnie w Napoli. To na pewno są przyjemne wspomnienia.

O Bari i korupcji we Włoszech:

 

W Bari poznałem trenera Venturę, z którym teraz współpracuję w Torino. Zagrałem tam chyba 16 meczów w Serie A, więc chyba jakiś tam start miałem, mimo tego, że drużyna spadła z ligi. Po czasie wyszło, że kilka z tych spotkań było sprzedanych. Kilku zawodników, moich kolegów dostało długi okres zawieszenia. Na początku trochę mnie to bolało, bo ja oczywiście starałem się pokazać z najlepszej strony w tych meczach, a okazało się, że wiele tych meczów było po prostu sprzedanych. Wydaje mi się, że to także był jednak dobry wybór z przejściem do Bari, bo poznałem świetnego trenera i także dzięki niemu jestem w takim miejscu w jakim jestem.

O opasce kapitana w Torino:

 

Na pewno nie jest łatwo zostać kapitanem w zagranicznej drużynie. Myślę, że doszedłem do tego pracą, charakterem,wpływem na drużynę i tym co udało mi się przez 3 lata dla klubu zrobić. To wszystko złożyło się na to, że tą opaskę mi w końcu powierzono. Mam też tą satysfakcję, że w zeszłym sezonie byłem najmłodszym kapitanem w Serie A. W tym roku Rannochia wyprzedził mnie o mniej więcej miesiąc.

O derbach Turynu:

 

Idąc po mieście na pewno więcej jest kibiców w bordowej koszulce Torino niż pasiastej Juventusu. Na pewno Stara Dama to także wielki klub i tego nie można im odbierać. Gdy przychodzi czas derbów, to miasto dwa tygodnie wcześniej żyje tym meczem. Wtedy jest to najważniejsze święto w mieście.

Teraz zbliża się ten dzień (Juventus zagra z Torino w niedzielę o 18:00 - przyp. red.) i mam nadzieję, że tym razem uda nam się zrobić wynik. Torino już od wielu lat czeka na zwycięstwo nad Juventusem, dlatego myślę, że w tym roku na pewno jest na to duża szansa.

 

Cały wywiad z Kamilem Glikiem zobacz w załączonym materiale wideo.