Roman Kołtoń: Czy Legia wystosowała list do czołowych klubów Europy, oferując Michała Żyrę...
Bogusław Leśnodorski: Powiem tak - ktoś napisał, ktoś nie przeczytał... Niefortunnie wyszło, ale nie ma co robić wielkiego halo...

Ktoś napisał, ktoś nie przeczytał?!
Prosiliśmy telefonicznie, aby Dominik Ebebenge napisał kilka słów, gdyż kilku menedżerów prosiło nas o "autoryzację" transferu Żyry. Więc skrobnął kilka zdań... Trochę śmiesznych...

Padło określenie "star player", bo list cytuje "Piłka Nożna".
Naprawdę nie ma wielkiego tematu. Menedżerowie szukają "autoryzacji".

Czyli upoważnienia...
W środowisku mówi się o "autoryzacji", której my zresztą unikamy. Jednak teraz byliśmy naciskani, czy proszeni, aby potwierdzić, że możliwy jest transfer Żyry. Więc na szybko napisano tych kilka zdań. Agenci krążą wokół klubów, za wszelką cenę chcą zarobić trochę pieniędzy. Jedni słusznie, inni na krzywy ryj... Nie ma co robić wielkiego halo...

Jesteście zmuszeni finansowo, aby sprzedać Michała?
A skąd! Według mnie zimą nie pójdzie. Jednak jeśli pojawi się jakaś ciekawa oferta, to nie wykluczamy tego ruchu. Oferta musi być jednak atrakcyjna - dla samego piłkarza i dla Legii.

Jaka suma odstępnego wchodzi w grę?
Taka, za jaką odchodzili najdrożsi piłkarze z polskiej ligi.

Lewandowski z Lecha do Dortmundu za niespełna 5 milionów euro i Mierzejewski z Polonii do Trabzonsporu za 5,5 miliona euro?
Coś takiego... Proszę mi jednak wierzyć, że jeśli Michał nie odejdzie zimą, to nic się nie stanie. Będziemy wspólnie myśleć, co dalej. Jak sam zauważył, dojrzał do wyjazdu. Możemy go sprzedać w tym okienku, możemy w następnym. Gdyby jednak do tego nie doszło, siądziemy do rozmów na temat przedłużenia umowy, która wygasa w 2016 roku.

Ciekawe, że Legia niedawno przedłużyła kontrakty z dwoma doświadczonymi piłkarzami, Ivicą Vrdoljakiem i Miroslavem Radovicem. Jeden liczy 31 wiosen, a drugi 30...
Jeśli chcemy wprowadzać do zespołu młodych piłkarzy, to potrzebujemy doświadczonych, ogranych zawodników. Potrzebujemy klasy piłkarskiej. I mamy ją w osobach Vrdoljaka i Radovica. Miro kiedyś trzymał się z boku, a teraz jest jednym z liderów drużyny i na boisku i poza nim.

Nowy kontrakt z Miro biegnie aż do 2018 roku.
"Rado" będzie u nas odgrywał rolę, dopóki będzie miał siły. Może to będą dwa-trzy lata, a może pięć. Było niebezpieczeństwo, że odjedzie do Chin, czy Korei. Tam można zarobić milion euro netto za sezon. Jednak to już naprawdę jest koniec poważnego grania. A Miro jeszcze chce poważnie pograć i dlatego obie strony zdecydowały się na nową umowę. Mamy przemyślaną politykę na kilka lat. Nie stać nas na kupowanie piłkarzy za miliony euro. Będziemy sprowadzać zawodników za 500 tysięcy euro - góra milion. Natomiast chcemy sprzedawać za trzy-cztery miliony euro - minimum. Oczywiście będą różne ruchy. Ktoś się sprawdza, potrafi wypromować. Ktoś inny ma problem - jak Arkadiusz Piech, czy Helio Pinto - i trzeba poszukać innych rozwiązań. Zawsze jednak jesteśmy fair w stosunku do piłkarzy. Otwarcie z nimi rozmawiamy. Każdy jest na sprzedaż, a zarazem nikogo na siłę nie wypychamy.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał o jeszcze kilka kwestii...
Słucham...

Jakub Kosecki...
Już mówię - bardzo chcemy mieć tego piłkarza w klubie, gdyż należy do zawodników, którzy w każdej chwili mogą rozstrzygnąć losy meczu. Nawet wchodząc w 85. minucie...

Tyle, że Kuba nie chce czekać do 85. minuty...
Bo jest ambitny, podobnie jak inni nasi piłkarze. Kuba ma jeden problem - niesamowicie rozwinął się Michał Kucharczyk. I to nie tylko dlatego, że strzela, czy asystuje. Kucharczyk to najlepszy obrońca wśród skrzydłowych. Pilnie wykonuje wszelkie polecenia trenera Berga. To dzięki Michałowi praktycznie nie tracimy goli z lewej strony boiska, ponieważ Tomasz Brzyski nigdy nie jest sam.

A w pierwszym momencie trener Berg nie wierzył w Kucharczyka...
Henning Berg jest mega sprawiedliwy. Rozmawiam z chłopakami i nawet ci, którzy mniej grają, przyznają, że podejście Norwega jest sprawiedliwe.

Orlando Sa...
Nawet nie dam panu skończyć pytania - skoro Radović i Ondrej Duda grali świetnie, to Sa musiał poczekać na swoją szansę. Jeszcze jest przecież Marek Saganowski. "Sagan" ma 36 lat, a forma dopisuje. Trener Berg tłumaczy nam, że tak jest w mocnych ligach Europy. Konkurencja, a nie ośmiu piłkarzy do grania.

W Legii jest 18 piłkarzy do grania, a nie ośmiu.
I to jest wniosek z poprzedniego sezonu. Drużyna jest ułożona - w europejskiej rywalizacji wygrała dziewięć meczów z rzędu. Często wygrywa, strzelając tylko jedną, czy dwa gole. To wystarcza, bo jest właściwie ułożona od tyłu. To też zasługa Berga. Nam naprawdę ciężko jest strzelić gola...

W Ekstraklasie też jesteście suwerennym liderem, mając 32 punkty...
Jednak tych punktów powinno być 36.

Kolejni rywale - Wisła, Śląsk, Górnik - mają ich po 28.
To nie zmienia mojego spojrzenia, że powinniśmy mieć co najmniej 36 "oczek". Zupełnie niepotrzebne były porażki z Podbeskidziem i Piastem. Trudno, stało się... O przegraną z Pogonią nie mam pretensji, ponieważ zespół w drugiej połowie grał naprawdę dobrze. Zabrakło szczęścia. Z Bełchatowem przegraliśmy na sam początek sezonu ligowego...

Czy w Bielsku-Białej i w Gliwicach był pan zdenerwowany?
Raczej sfrustrowany. Zły dzień, nie najlepsza noc, ale człowiek później wraca do równowagi. Pojedyncze mecze cieszą, smucą, ale liczy się końcowy efekt.

Kto może zagrozić Legii?
Nie patrzymy na konkurencję. Śląsk gra dobrze, Wisła też, Jagiellonia może się podobać, z kolei niespodziewanie zawodzi Lech, ale my nie patrzymy na innych. Mamy swój cel i do niego dążymy. Złapaliśmy o co chodzi w rytmie meczów, co trzy-cztery dni. To zupełnie coś innego, niż gra co tydzień. Można nawet powiedzieć, że to inny futbol! Przekonała się o tym konkurencja, która niedawno zagrała spotkania Pucharu Polski. 90 czy 120 minut i później w lidze musiała pracować "na oparach", mając wielkie kłopoty. Nas wyróżnia silna kadra, o czym już była mowa.

Do Warszawy przyjechał Puchar UEFA, który zostanie wręczony na Stadionie Narodowym 27 maja triumfatorowi Ligi Europejskiej...
Marzenia są piękne, ale najpierw poczekajmy na losowanie 1/16 finału. 19 i 26 lutego 2015 roku to kolejne wyzwania dla nas... Dziś celem jest mecz z Lokeren, a 11 grudnia zagramy z Trabzonsporem. Czekają nas mecze ligowe...

Puenta...
Im dłużej zajmuję się futbolem, tym bardziej zgadzam się z opinią, że aby odnieść sukces w futbolu, potrzebna jest głowa (śmiech). I z głową zmierzamy po tytuł mistrza Polski.