Impel, aby zachować szanse na awans do play off Ligi Mistrzyń musiał pokonać Omiczkę. Wrocławianki bardzo słabą grę przeplatały dobrymi momentami.

Przy stanie 8:11 trener wicemistrzyń Polski Tore Aleksandersen wziął czas. Przekazane zawodniczkom wskazówki szybko zaczęły przynosić efekty - Impel zdobył cztery punkty z rzędu i prowadził 12:11.

Reakcja szkoleniowca Zorana Terzica była błyskawiczna. Po krótkiej reprymendzie Omiczka zaczęła inaczej rozgrywać akcje, które do tego momentu przeważnie kończyła Julia Kutiukowa. Na drugą przerwę techniczną Rosjanki schodziły przy korzystnym dla nich wyniku 16:13 i później nie dały się dogonić.

Początek drugiego seta w wykonaniu polskiego zespołu był podobny do pierwszego. Podopieczne Aleksandersena niemal nie walczyły i tylko błędom rywalek zawdzięczały punkty. Wrocławianki zdołały jednak odrobić straty (10:10), a na drugą przerwę techniczną schodziły prowadząc 16:14. Świetnie w tym fragmencie spotkania spisywała się Denise Hanka, która nie tylko dobrze rozgrywała, ale też sama zdobywała punkty.

Końcówka była niezwykle emocjonująca. Pierwszą piłkę setową miała Omiczka, ale siatkarki Impelu zdołały się wybronić. Drugiej szansy Rosjanki nie zmarnowały. Anita Ptak nie zdołała dobrze przyjąć piłki i przyjezdne prowadziły w setach 2:0.

Przegrany po dramatycznej walce drugi set miał wyraźny wpływ na wrocławianki, które sprawiały wrażenie załamanych i pogodzonych z porażką. Trzecią partię zaczęły od stanu 0:4, a później nie było wcale lepiej. Kiedy przy stanie 10:15 Rosjanki efektownym atakiem zdobyły kolejny punkt, wiadomym było, że Impel nie zdoła wygrać nawet jednego seta.

Po meczu powiedzieli

Tore Aleksandersen, trener Impela: Jestem ekstremalnie rozczarowany. Wiedzieliśmy, jak gra Omiczka i one tak dzisiaj grały, ale my nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Graliśmy nie to, co było ustalone wcześniej. Siatkówka to stałość, a my momentami tylko potrafiliśmy grać dobrze. Tę drużynę stać naprawdę na wiele, ale, powtarzam, w naszej grze potrzeba stałości. Na razie tego nie ma.

Anita Kwiatkowska, atakująca Impela: Przegrałyśmy 0:3, czyli tak, jak z Eczacibasi Stambuł, ale zaprezentowałyśmy się zdecydowanie słabiej. Praktycznie w każdym elemencie wypadłyśmy gorzej: w ataku, bloku i serwisie. Szkoda, bo była szansa powalczyć nie tylko o wygranie seta, ale całego meczu. Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak się stało.

Agnieszka Kąkolewska, środkowa Impela: Trudno mi wytłumaczyć, dlaczego dzisiaj zagrałyśmy poniżej naszych możliwości. Przed każdym setem mówiłyśmy sobie, że zaczynamy mocno, a później na boisku wychodziło zupełnie inaczej. Miałyśmy problemy z zagrywką, blokiem, ale przede wszystkim atakiem. Po przegranym drugim secie w trzecim już zupełnie oddałyśmy pole rywalkom.


LIGA MISTRZYŃ
Grupa D, 3. kolejka
Impel Wrocław - Omiczka Omsk 0:3 (20:25, 24:26, 18:25)

Impel: Ptak, Kąkolewska, Cutura, Hanke, Topić, Kaczor, Sawicka (libero) oraz Gryka i Kwiatkowska.
Omiczka: Orłowa, Kutiukowa, Shlayakhovaya, Irisowa, Babaeszina, Kurilo, Kuzjakina (libero).


Volero Zurych - Eczacibasi VitrA Stambuł grają w czwartek


TABELA GRUPY D

    m z p sety pkt
1 Eczacibasi Stambuł 2 2 0 6:0 6
2 Volero Zurych 2 2 0 6:2 5
3 Omiczka Omsk 3 1 2 5:6 4
4 Impel Wrocław 3 0 3 0:9 0