Chociaż na początku nic nie wskazywało na to, że Koguty mogą mieć spore problemy. Z rzutu rożnego dośrodkował Eriksen, a najwyżej wyskoczył Harry Kane. Pierwszy gol stracony przez Swansea w pierwszym kwadransie w tym sezonie stał się faktem. Zastępujący w bramce Łukasza Fabiańskiego (Polak dostał czerwoną kartkę z West Hamem i nie był upoważniony do gry z Tottenhamem) Gerhard Tremmel był bezradny.

Dla Kane'a był to trzeci gol strzelony z gry. Kupiony za grube miliony Roberto Soldado od pierwszego sierpnia 2013 uzbierał tyle samo! Nieprawdopodobne. Dlaczego mowa o dwóch napastnikach? A dlatego, bo ich mądra gra, przemieszczanie kompletnie zaskoczyło Swansea. Łabędzie nie potrafiły rozwinąć skrzydeł. Nieprzydatny był Jefferson Montero, który nie potrafił przekroczyć 50%, jeśli chodzi o celność podań.

Dopiero po przerwie gospodarze przyspieszyli. Prawą stroną urwał się Wayne Routledge, a do siatki - na raty - trafił Wilfried Bony. To był dwudziesty gol strzelony przez Iworyjczyka w roku 2014, co jest najlepszym wynikiem w Premier League. I gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, ponownie pokazał się Eriksen. Złe wybicie obrońców, Ben Davies do Eriksena, zwrot, strzał i gol! W trzech z ostatnich czterech meczach wyjazdowych Tottenham trafiał do siatki w 89. minucie lub później!