Pełny koszt przeprowadzenia turnieju wyniósł 38 mln złotych. Wliczone są w to m.in. hotele, transport wszystkich ekip, przeloty, honoraria dla sędziów, wynajem hal na treningi, pobyt delegacji zagranicznych czy przygotowanie wolontariatu - powiedział Wspaniały.

 

Ponadto związek otrzymał od miast gospodarzy 28,5 mln zł w latach 2010-14. Środki przeznaczone były wyłącznie na promocję Bydgoszczy, Gdańska, Łodzi, Krakowa, Warszawy, Wrocławia i Katowic, które dołożyły kwotę 3,5 mln zł za organizację turnieju w Spodku. W tych miastach prowadzone były akcje wśród uczniów, z wykorzystaniem brandingu, koszulek, piłek oraz innych gadżetów.

 

Przeprowadziliśmy szereg akcji promocyjnych, które swoim zasięgiem objęły kilkanaście tysięcy dzieci i młodzieży. W każdym mieście - pod innym hasłem. W Katowicach, gdzie odbyła się m.in. faza finałowa mistrzostw nazwaliśmy te działania Lubię Siatkę. Odwiedzaliśmy szkoły, organizowaliśmy turnieje, uruchomialiśmy w poszczególnych miastach specjalne zegary odliczające dni do rozpoczęcia mundialu. Przez cztery lata aktywnie i skutecznie promowaliśmy siatkówkę - podkreślił były szkoleniowiec polskiej reprezentacji.

 

Były selekcjoner podaje liczby

 

Wspaniały ujawnił także wysokość umowy na ochronę mistrzostw świata.

 

Wyniosła ona 4 mln zł i z tego, co udało nam się ustalić, taka kwota nie odbiega od normalnej, rynkowej sumy. Absolutną nieprawdą są kwoty podawane w mediach w ostatnich tygodniach. Postanowiliśmy ujawnić, za zgodą drugiej strony, jaka była umowa, by uciąć wszelkie spekulacje - zaznaczył.

 

W kwocie 4 mln zł mieściła się ochrona 102 ze 103 spotkań turnieju (oprócz meczu otwarcia na Stadionie Narodowym, ponieważ obiekt ma podpisany kontrakt z innym podmiotem). Cały kontrakt ze śląską firmą opiewał na 6,8 mln zł.

 

Ta sama firma przygotowała na płycie boiska trybuny mieszczące 12 tysięcy widzów na Stadionie Narodowym. Wybudowała w ciągu pięciu dni de facto katowicki Spodek i za to otrzymała 1 milion 550 tysięcy złotych. Zapewniła pozostałą infrastrukturę: nagłośnienie, oświetlenie, scenografię, usługi specjalistów, jak chociażby alpinistów za kwotę 1 miliona 250 tysięcy złotych - tłumaczył Wspaniały.

 

To właśnie ta sprawa w ostatnich tygodniach wzbudza w mediach największe emocje. Kierujący PZPS od 2004 roku Mirosław P. i jego ówczesny pierwszy zastępca Artur P. mieli bowiem przyjąć łapówki o łącznej sumie prawie miliona złotych od szefa jednej z prywatnych firm ochroniarskich – Cezarego P. - w zamian za to, że została ona wybrana do ochrony i zabezpieczenia mistrzostw świata.

 

Obaj działacze zostali zatrzymani w połowie listopada przez funkcjonariuszy CBA, prokuratura postawiła im zarzuty, a 15 listopada sąd zdecydował o ich trzymiesięcznym aresztowaniu. Za wspomniane czyny grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.

 

Wybór tej konkretnej firmy nie odbył się w ramach przetargu. Współpracowaliśmy z nią od 16 lat. Brała udział już przy pierwszych meczach Ligi Światowej organizowanych w Polsce. Mieliśmy do niej stuprocentowe zaufanie. Pracownicy znali obiekty, specyfikę dyscypliny i mieli duże doświadczenie. Trudno oczekiwać, by zaangażować w tak dużą imprezę firmę, z którą nigdy wcześniej się nie współpracowało - skomentował rzecznik prasowy PZPS Janusz Uznański.

 

FIVB okazała wsparcie

 

Związek otrzymał także wsparcie od Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) w wysokości 5 mln euro.

 

Na wrześniowy mundial zostały z tego przeznaczone 2 mln euro. Musieliśmy bowiem także sfinansować z tej puli finał Ligi Światowej w 2011 roku, mistrzostwa świata w siatkówce plażowej 2013 i międzynarodowe turnieje młodzieżowe w naszym kraju - zaznaczył Wspaniały.

 

PZPS porównał także organizacje dwóch największych imprez siatkarskich, które do tej pory były w Polsce - mistrzostw Europy kobiet 2009 (dyrektorem wykonawczym turnieju był wówczas Bogusław Adamski) i wrześniowego mundialu. ME odbywały się w czterech miastach, trwały 10 dni i wzięło w nich udział 16 drużyn. MŚ objęło siedem miast, 24 drużyny, a rywalizacja trwała 23 dni.

 

Z tych liczb jasno wynika, że skala wrześniowego turnieju była znacznie większa. Pokusiliśmy się jednak o jeszcze jedno - finansowe porównanie. Okazuje się, że dzień pobytu jednego zespołu w Polsce wyniósł w 2009 roku 106 250 zł, a teraz 68 840 zł. Mówimy tutaj o całej drużynie - zawodnikach, sztabie szkoleniowym i medycznym, delegacjach - podkreślił Wspaniały.

 

Członek zarządu odniósł się także do informacji pojawiających się w mediach na temat budżetu całego związku.

 

Faktycznie w 2014 roku przekroczył on 120 mln zł, ale ze względu na organizację tak wielkiej imprezy jak mistrzostwa świata. W innych latach, bez wielkich turniejów w naszym kraju, wynosił on w granicach 50-60 mln zł. Tak będzie również w przyszłym roku – poinformował.

 

Mistrzostwa świata zakończyły się wielkim sukcesem sportowym. Polacy po 40 latach zdobyli złoty medal, na trybunach zasiadło prawie 600 tys. kibiców.