Rozmawiał pan z Marcinem Gortatem o jego udziale w przyszłorocznych mistrzostwach Europy we Francji?

 

Mike Taylor: Z Marcinem jestem w stałym kontakcie. Spędziłem z nim na rozmowach wiele czasu podczas przygotowań jego drużyny do sezonu, bo mieszkam kilkadziesiąt kilometrów od Waszyngtonu. Konsultowałem się też z jego trenerami. To było jedno z najciekawszych doświadczeń. Obejrzałem już na żywo siedem czy osiem meczów Wizards w tym sezonie. Ostatni raz rozmawialiśmy dłużej kilka dni temu po zwycięskim meczu z Los Angeles Clippers. Marcin spisuje się ekstremalnie dobrze, jest ważnym zawodnikiem drużyny, która gra fantastycznie. W Waszyngtonie i całym dystrykcie (Kolumbia) mówi się o Wizards, że to DC Rising, czyli ekipa z potencjałem i przyszłością, a Marcin o wzór profesjonalisty, który za oceanem godnie reprezentuje Polskę. Wierzę, że odegra wielką rolę w zespole podczas ME.

 

A czy kontaktował się pan z innymi potencjalnymi kandydatami do występów w reprezentacji, którzy grają w USA, Europie, Polsce?

 

Na razie śledzę występy, m.in. Przemka Karnowskiego i Tomasza Gielo w lidze NCAA, Adama Waczyńskiego w Hiszpanii i Mateusza Ponitki w Belgii. Oczywiście także dzięki internetowi jestem na bieżąco z tym, co dzieje się polskiej ekstraklasie.

 

W ubiegłym roku prowadził pan Maine Red Claws na zapleczu NBA w Development League, satelicki zespół Boston Celtics. Dlaczego zrezygnował pan z tego?

 

Podjąłem taką decyzję latem, po zakończeniu sezonu. Chcę się skupić wyłącznie na przygotowaniu biało-czerwonych do EuroBasketu. Praca z reprezentacją była moim marzeniem i to się spełniło, także dzięki temu, że prowadziłem Maine. Dwa lata z Red Claws były niesamowitym doświadczeniem. Zespół wyrównał klubowy rekord zwycięstw, po raz pierwszy drużyna awansowała to play off, wielu graczom udało się popisać kontrakty, prowadziłem zespół w spotkaniu Gwiazd Development League. Jestem wdzięczny "Celtom", że otrzymałem tę szansę.

 

Czym się pan zatem obecnie zajmuje na co dzień?

 

Choć nie pracuję z żadną ekipą, jestem bardzo zajęty. Jeżdżę do najlepszych klubów NBA i NCAA, podglądam, uczę się. To fantastyczna sprawa móc się konsultować z najlepszymi szkoleniowcami na świecie. Chcę te doświadczenia, nowe pomysły przełożyć i wykorzystać w pracy z reprezentacją Polski. Byłem m.in. w San Antonio, gdzie oglądałem treningi mistrzów NBA, na uczelni Duke i w University of Miami.

 

Kilkanaście dni temu uczestniczył pan w losowaniu grup ME. Jak jest pana opinia o rywalach biało-czerwonych, gdy opadły już pierwsze emocje. Zagramy z Francuzami, Bośniakami, Finami, Izraelczykami i Rosjanami.

 

Losowanie było emocjonującym przeżyciem. Cieszę się też, że mogłem spotkać się z Marcinem Widomskim, menedżerem reprezentacji. Rywale stanowią dla nas spore wyzwanie, ale podobnie można powiedzieć o układzie sił w innych grupach. Mam szacunek wobec wszystkich przeciwników: Francji jako mistrza i gospodarza turnieju, Finlandii za dokonania ostatnich lat, które pozwoliły jej na debiut w mistrzostwach świata. Rosja to zawsze supersiła, kandydat ro rywalizacji o tytuł, niezależnie od słabszego wyniku z 2013 r. Izrael z kolei to ekipa, która ma wiele atutów i nigdy się nie poddaje, a Bośnia i Hercegowina jest silna talentem graczy i doświadczeniem znakomitego szkoleniowca, jakim jest Dusko Ivanovic.

 

Czyżby rywale byli poza zasięgiem?

 

Słabych drużyn w ME nie znajdziemy, ale to od nas zależy jak daleko dotrzemy. To wspaniałe, że możemy rywalizować z obrońcą tytułu. W USA jest takie powiedzenie: chcesz być najlepszy to musisz pokonać najlepszego. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by jak najlepiej przygotować zespół do mistrzostw. Mam ogromną wiarę, że latem polscy kibice będą mogli być dumni z reprezentacji, że zbudujemy drużynę, która odniesie sukces.

 

W pierwotnych planach przygotowań do ME był udział w sierpniowym turnieju w Grecji, gdzie rywalami mieli być Rosjanie i Bośniacy. Los przydzielił ich do naszej grupy. Czy to wpłynie na kalendarz przed turniejem we Francji?

 

Nie zapadły jeszcze żadne decyzje. Cały czas pracujemy z Marcinem Widomskim, który ma doskonałe kontrakty w Europie, FIBA-Europe i staramy się ustalić optymalny program. Pojawiają się nowe możliwości, więc dopóki wszystkiego nie dopniemy, nie ma o czym dyskutować.

 

Gdzie spędza pan Boże Narodzenie?

 

Po raz pierwszy od 2000 roku razem z żoną będziemy z naszymi z bliskimi: rodzicami i moim bratem w Fairfax w Wirginii. Oczywiście udawało nam się w minionych latach być razem w tym świątecznym okresie, ale nie w rodzinnym domu. To zawsze jest wielkie przeżycie.

 

A kiedy zamierza pan powrócić do Polski i rozpocząć z reprezentacją przygotowania do ME?

 

Chcę być z powrotem po Wielkanocy, czyli w kwietniu. Będziemy przygotowywać się według sprawdzonego w tym roku planu, który dobrze funkcjonował. Będę dużo jeździł i oglądał koszykarzy w decydujących spotkaniach o mistrzostwo Polski, rozmawiał z nimi, poznawał środowisko. Potem pozostanie selekcja zawodników i rozpoczęcie zgrupowania. Po doświadczeniach z mijającego roku nie mogę się już doczekać pracy z reprezentacją i EuroBasketu we Francji.