O transferze do Atletico mówiło się głośno już od jakiegoś czasu. Kiedy kilka dni temu oficjalna strona Chelsea poinformowała, że Hiszpan od stycznia przeniesie się do Milanu, stało się jasne, że to tylko wstęp przed ostatecznymi rozliczeniami. Torres miał posłużyć Milanowi tylko jako karta przetargowa w przenosinach Alessio Cerciego.

I tak też się stało. Hiszpan nie zabawi w Mediolanie zbyt długo. Od stycznia ponownie założy koszulkę ukochanego klubu. O wszystkim poinformował na swoim koncie na Twitterze.

Wzloty i upadki

Torres grał w Atletico w latach 2001-2007. To właśnie tam pokazał się piłkarskiej Europie. W 214. meczach strzelił 82 gole. Został też najmłodszym kapitanem zespołu w historii. Co ciekawe w tym samym czasie w drużynie występował obecny trener Rojiblancos Diego Simeone.

Później przyszedł czas na poważniejsze wyzwania. Po zawodnika zgłosił się Liverpool. Za ponad 20 milionów funtów trafił do miasta Beatlesów. Już w debiucie pokazał, że to dobrze zainwestowana gotówka. Dwa gole przeciwko Chelsea tylko zaostrzyły apetyty kibiców The Reds. Później było równie dobrze. Aż do 2011 roku...

Wtedy Hiszpan - i przez słabszą dyspozycję, i nasilające się kontuzje - był powoli wypychany z drużyny, mimo że cały czas podkreślał, że nigdy nie wystąpi w innym angielskim zespole. 31 stycznia 2011 roku doszło do najwyższego na tamten moment transferu w historii ligi angielskiej. Torres trafił do Chelsea za 50 milionów funtów.

Zdobył to, co chciał

I jak określić 2,5 roku napastnika na Stamford Bridge? Przez cały jego pobyt ciągnęła się za nim metka ceny, jaką musiał wydać klub. Hiszpan był jednak zagubiony. Nie potrafił wpasować się w nowe otoczenie, pudłował w prostych sytuacjach. Pierwszego gola strzelił dopiero po 734. minutach gry! Później było nieco lepiej, ale nie tyle, by nie uznać jego przenosin za kompletny niewypał.

Nawet mimo tego, że w sezonie 2012/2013 został najlepszym strzelcem klubu z 22. bramkami na koncie. Ale zostwamy teraz jego dorobek indywidualny. - Przychodzę tu, by zdobywać trofea - mówił. Czyli coś, czego nigdy nie osiągnął z Liverpoolem. I bardzo szybko wzbogacał swoje CV. Liga Mistrzów, Puchar Anglii, Liga Europy... Nie we wszystkich rozgrywkach był kluczową postacią, ale w każdych odgrywał mniejszą lub większą rolę.

Kiedy latem 2014 roku do klubu ściągnięto Diego Costę stało się jasne, że miejsca dla Torresa - mimo zapowiedzi Mourinho - nie ma. Po Hiszpana zgłosił się Milan. Tam jednak Torresowi szło równie fatalnie jak na początku przygody w Londynie. Coraz mocniej nasilały się plotki o powrocie do Atletico. I 29. grudnia znalazło to potwierdzenie. Król wraca do domu!