Do tego roku o Tour de Ski mówiono, że powinien nosić nazwę Tour de Kowalczyk. Polka wygrała ten prestiżowy, wieloetapowy wyścig cztery razy z rzędu, więc ten żart miał coś na rzeczy. Ale w tym sezonie wszystko się zmieniło. Justyna Kowalczyk na kolejną wygraną nie miała już żadnych szans, ale walczyła ambitnie sama ze sobą.  

 

Marit Bjoergen zaś wygrywała etap za etapem i do ostatniego przystępowała niezagrożona. Przed wspinaczką na Alpe Cermis Polka była piąta i wydawało się, że jest w stanie awansować na czwarte miejsce, ale każdy, kto widział jej sobotnie zmagania na 10 km stylem klasycznym w Val di Fiemme mógł mieć wątpliwości. I niestety znalazły one potwierdzenie dzień później, pod  koniec morderczej wspinaczki. Kowalczyk zemdlała na trasie i krańcowo wyczerpana musiała skorzystać z pomocy medycznej.

 

Królowa Zimy

 

Kiedy szykowała się do tej piekielnej próby na Alpe Cermis najlepsi polscy sportowcy mieli już za sobą Bal Mistrzów na którym ogłoszono wyniki 80 Plebiscytu Przeglądu Sportowego i Telewizji Polskiej. Wygrał go Kamil Stoch przed Mariuszem Wlazłym, najlepszym siatkarzem wygranych przez Polaków mistrzostw świata rozgrywanych w naszych kraju. Kowalczyk była czwarta, przed Zbigniewem Bródką. Wcześniej nasza Królowa Zimy pięciokrotnie była w tym Plebiscycie najlepsza.

 

Stoch, dwukrotny złoty medalista z Soczi, przed rokiem drugi za Justyną, tym razem do końca nie mógł być pewny zwycięstwa, bo Wlazły  ma równie dużo wiernych zwolenników. Siatkarze zostali uznani Drużyną Roku, a ich trener, Stephane Antiga, wspólnie z Łukaszem Kruczkiem Trenerem Roku.

 

Tajner: forma przyjdzie

 

Na razie jednak Kruczek poza tym, osobistym sukcesem, nie ma powodów do radości. Nadzieje wciąż może wiązać tylko ze  Stochem, który wrócił na skocznie po operacji i w Turnieju Czterech Skoczni spisał się dobrze, ale martwi forma pozostałych, no może poza Piotrem Żyłą, który od czasu do czasu daje próbki swoich niemałych możliwości. Na mamucie w Bad Mitterndorf w pierwszym konkursie był ósmy, ale drugi, niedzielny niestety odwołano z powodu złych warunków atmosferycznych. Teraz przychodzi czas na skakanie w Wiśle i Zakopanem, więc już w tym tygodniu nie tylko Kruczek pozna odpowiedź na pytanie co formą skoczków jego podopiecznych.

 

Obecny na Balu Mistrzów Apoloniusz Tajner, jest pewny, że forma przyjdzie. Ale wszyscy wiedzą też, że prezes Polskiego Związku Narciarskiego jest wiecznym optymistą, więc niekoniecznie musi być obiektywny.