Nie wiadomo, co dokładnie i jak często wypisywał pracujący dla Manchesteru United Duńczyk Torben Aakjaer, bo przetrwały nieliczne dowody jego publikacji. Wszystkie zostały wykasowane, ale część z nich ujawnił brytyjski „Guardian”, który przekazał materiały władzom klubu, a dziś szeroko opisuje sprawę na swoich łamach.

 

Aakjaer umieszczał agresywne wpisy o tle rasistowskim i religijnym. Najczęściej obrażał muzułmanów i obywateli Europy Środkowo-Wschodniej, którzy przyjeżdżają do Danii w poszukiwaniu pracy. Radził, by duńscy decydenci zamykali granice przed obcymi, którzy zabierają Duńczykom pracę, nawoływał do braku litości dla przyjeżdżającego do jego kraju brudu i gówna. Dostało się także pochodzącej z Polski tenisistce Karolinie Woźniackiej, która wychowywała się z rodziną właśnie w Danii.

 

Duńczyk chętnie atakował muzułmanów, zajął również stanowisko w sprawie ataku terrorystów na redakcję „Charlie Hebdo”, wyrażając nadzieję, że „Francja wyrzuci resztę gówna, które ma w swoim kraju na zewnątrz”.

 

Aakjaer tłumaczy się ze wszystkiego dość mętnie, zapewniając, że chodziło mu o terrorystów, a nie zwykłych muzułmanów. Twierdzi też, że większość jego opublikowanych w „Guardianie” wpisów została wyrwana z kontekstu podczas tłumaczenia z języka duńskiego na angielski. Potwierdził co prawda, że to jego profil, ale odciął się od niektórych stwierdzeń. „Nie jestem rasistą, jestem w szoku. Te słowa nie brzmią jak moje” - opowiada w czwartkowym „Guardianie”.

 

Duńczyk na stałe rezydował w Kopenhadze, dla klubu z Old Trafford pracował cztery lata. Do wczoraj, mimo dobrych opinii na temat jego działalności skautingowej. Sprawą zajął się sam wiceprezes Man Utd. Edward Woodward. Decyzja mogła być tylko jedna - rozwiązanie umowy z Aakjaerem i ostre oświadczenie, że klub z Old Trafford nie będzie tolerował tego typu zachowań.