Gospodarze imprezy, Australijczycy, świetnie rozpoczęli wtorkowe spotkanie, bo po niespełna kwadransie prowadzili już dwoma golami. W trzeciej minucie bramkarza rywali pokonał środkowy obrońca holenderskiego PEC Zwolle Trent Sainsbury. 11 minut później do siatki trafił natomiast lewy defensor West Bromwich Albion Jason Davidson.

 

"Wiedzieliśmy, że pierwsze minuty tego spotkania będą bardzo ważne. Naszym założeniem był bardzo mocny początek. Nawet jeśli nie strzelilibyśmy bramki, chcieliśmy wywrzeć jak największą presję, bo to była nasza największa szansa na korzystny wynik" - powiedział trener Australijczyków Ange Postecoglou.

 

Po pierwszym kwadransie zespół Zjednoczonych Emiratów Arabskich wydawał się bardzo zaskoczony przebiegiem meczu i potem nie potrafił nawiązać walki.

 

"Nie jest łatwo wrócić do gry po stracie dwóch bramek, które wynikały z błędów w pierwszych 15 minutach. Robiliśmy co było w naszej mocy, ale Australia zasłużyła na to zwycięstwo, bo była lepsza na boisku" - ocenił trener ZEA Mahdi Ali.

 

Australia stanie przed szansą na pierwszy triumf w tym turnieju. W 2011 roku w Katarze przegrała w finale z Japonią (0:1 po dogrywce). Japonia nie obroni tytułu, bo w piątkowym ćwierćfinale uległa po rzutach karnych Zjednoczonym Emiratom Arabskim

 

W poniedziałek Korea Południowa pokonała w Sydney Irak 2:0 i po raz pierwszy od 1988 roku wystąpi w finale tego turnieju.