Knicks i Lakers to jedne z najbardziej znanych drużyn w lidze. Obie ekipy w obecnych rozgrywkach prezentują się jednak fatalnie. Nowojorczycy mają 10 zwycięstw i 38 porażek, a bilans koszykarzy z "Miasta Aniołów" jest niewiele lepszy, 13-35.

 

W latach świetności konfrontacja tych zespołów byłaby świetną przystawką przed wielkim finałem ligi futbolu amerykańskiego NFL. Tym razem kibice zobaczyli słaby mecz, w którym Lakers, pozbawieni kontuzjowanego Kobe'ego Bryanta, trafili tylko 27 z 76 rzutów z gry (35,5 proc.).

 

Sukces gospodarzom niemal w pojedynkę zapewnił Carmelo Anthony. Zdobył 31 punktów i miał osiem zbiórek.

 

Natomiast Heat do zwycięstwa znów poprowadził, jeszcze niedawno kompletnie nieznany, Hassan Whiteside. 25-letni środkowy zanotował 20 pkt, dziewięć zbiórek i trzy bloki.

 

Whiteside do NBA trafił w 2010 roku, wybrany z 33. numerem w drafcie przez Sacramento Kings. Przez pierwsze dwa lata na parkietach NBA spędził łącznie mniej niż dwie godziny. Później długo leczył kontuzję, a następnie tułał się po klubach w D-League. Występował także w lidze libańskiej i chińskiej, gdzie został m.in. najlepszym obrońcą sezonu. Heat podpisali z nim kontrakt pod koniec listopada.