Aleksandra Szutenberg: Jesteś świeżo po największym sukcesie w dotychczasowej karierze? Chyba tak trzeba nazwać ćwierćfinał Australian Open w grze podwójnej.

 

Klaudia Jans-Ignacik: Dokładnie. Trochę się naczekałam, aby w końcu wystąpić w ćwierćfinale Wielkiego Szlema. Wcześniej udało mi się awansować do finału miksta Roland Garros, ale to było w 2012 roku. Teraz jestem bardzo podbudowana tym, co się wydarzyło, moją formą i na pewno to coś, co dobrze wróży na następną część roku.

 

Porozmawiajmy o najbliższym tygodniu. Istnieje szansa na największy sukces reprezentacji Polski w historii Fed Cup. Gramy z Rosjankami, rywalem niezwykle silnym. Jak podchodzicie do rywalek? To tenisistki wysoko notowane w rankingu, wszystkie z pierwszej setki.

 

Rywalizujemy z nimi jako singlistki, szczególnie Agnieszka i Ula. Te nazwiska nas nie paraliżują. To normalne zawodniczki z którymi widzimy się na co dzień. Wiadomo, że na papierze wszystko można sobie rozrysować, ale to co będzie się działo na korcie u nas w Krakowie, przy naszej publiczności, będzie działało tylko na naszą korzyść.

 

A będzie się działo! Na trybunach zasiądzie 15 tys. kibiców! W Polsce takiego tenisowego wydarzenia jeszcze nie było. To dodatkowo mobilizuje czy może paraliżuje?

 

Na pewno mobilizuje. Dziś miałam pierwszy trening, pierwsze spotkanie z Kraków Areną i jestem zachwycona. Jeszcze lepiej będzie wtedy, gdy puste siedzenia wypełnią się biało-czerwonymi kibicami. Nie mogę się doczekać… Do meczów jeszcze kilka dni, więc czekamy na kibiców i ich wsparcie.


Całą rozmowę z Klaudią Jans-Ignacik zobacz w materiale wideo.

 

 

Transmisje spotkań w Polsacie Sport w sobotę i niedzielę od godz. 11.30