Taurasi, jedna z najlepszych i najbardziej utytułowanych koszykarek w świecie, od 2004 roku regularnie grała latem w lidze WNBA. W tym czasie z Phoenix Mercury trzykrotnie sięgnęła po mistrzostwo; w ostatnim sezonie jej klubową koleżanką była Ewelina Kobryn.

 

Tym razem broniąca tytułu ekipa z Arizony będzie musiała sobie radzić bez niej.

 

Gra w koszykówkę przez okrągły rok odbijała się na moim organizmie. W tym roku, dzięki wsparciu finansowemu mojego klubu, będą miał chwilę wytchnienia. Rosjanie zdecydowali się zapłacić za mój odpoczynek od WNBA i postanowiłam skorzystać z tej propozycji - napisała w liście otwartym do kibiców.

 

Jak wyjaśniła, dzięki temu latem nacieszy się rodziną i będzie mogła dłużej cieszyć się grą w koszykówkę. W Jekaterynburgu amerykańska gwiazda zarabia półtora miliona dolarów za sezon. W WNBA, w związku z tzw. salary cup, czyli wyznaczonym pułapem wynagrodzeń, mogłaby w tym roku liczyć na... 108 tys. dolarów, czyli 15 razy mniej.

 

Do jej deklaracji ze zrozumieniem odniósł się amerykański klub.

 

Szanujemy każdy wybór Diany. Prawdopodobnie rezygnacja z gry w WNBA w tym roku sprawi, że będziemy ją mogli dłużej oglądać na parkiecie, w dodatku w lepszym zdrowiu i formie - powiedział generalny menedżer Mercury Jim Pitman.

 

Decyzja Taurasi, która zapewniła, że w przyszłym roku wróci do amerykańskiej ligi i powalczy z reprezentacją o swoje czwarte olimpijskie złoto, nie zdziwiła jej trenera na uniwersytecie Connecticut oraz obecnego szkoleniowca drużyny narodowej Geno Auriemmy.

 

Sport na najwyższym poziomie wyczerpuje i fizycznie, i emocjonalnie. Koszykarki, które w Europie czy Chinach zarabiają duże pieniądze, nie są finansowo uzależnione od WNBA. Dlatego nie zaskoczył mnie ani ten przypadek, ani nie będę zdziwiony, gdy będzie ich więcej. Gdy masz 25 lat, wszystko cię cieszy, twoje ciało może znieść więcej, ale po kilku latach gry na wysokich obrotach trzeba dać mu nieco odpocząć. No i pomyśleć o zabezpieczeniu finansowym - zaznaczył Auriemma.

 

Z kolei szefowa WNBA Laurel J. Richie przyznała, że chciałaby doczekać czasów, gdy gwiazdy ligi mogłyby zarabiać sumy siedmiocyfrowe, ale na razie to niemożliwe.

 

Przed nami 19. sezon WNBA. Z każdym kolejnym liga jest coraz lepsza organizacyjnie i sportowo, rozwija się i przynosi większe zyski. Dzielimy się nimi z klubami, właścicielami, zawodniczkami, ale musimy działać rozsądnie - podkreśliła.