Dyrektor generalny mediolańskiego klubu Adriano Galliani ocenił, że pierwsza bramka gospodarzy, strzelona przez Argentyńczyka Carlosa Teveza, padła ze spalonego, ale najgłośniej zrobiło się o jego stwierdzeniu, że powtórek akcji i gola nie pokazano w telewizji z winy Juventusu, który sam odpowiada za materiały filmowe zarejestrowane na jego stadionie.

Klub z Turynu odpierał zarzuty rzekomej cenzury przypominając, że to nie on zajmuje się emisją nagrań z meczu, a całą dyskusję uważa za "farsę". W wydanym komunikacie zarzucił dyrektorowi należącego do Silvio Berlusconiego Milanu nieznajomość obowiązujących przepisów, także dotyczących transmisji z rozgrywek Serie A.

- Panie geometro Galliani, Pan się myli - to jedno ze zdań repliki "Juve", w którym znalazła się aluzja do wyuczonego zawodu adwersarza.

Pytani przez media specjaliści z różnych stacji telewizyjnych przyznali rację Juventusowi i podkreślili, że spalonego nie było.

Na łamach prasy dominuje zaś opinia, że rozpętanie polemiki przez kierownictwo Milanu ma na celu odwrócenie uwagi od kolejnej porażki tej drużyny w lidze. Tak też interpretuje się dalsze słowa Gallianiego, który zarzucił Juventusowi arogancję.

Dziennik "La Repubblica" napisał, że wściekłość Gallianiego, który – jak przypomina gazeta w młodości był kibicem... Juventusu - spowodowana jest wyłącznie porażką Milanu.

- Wolał ją przypisać kolejnemu nadużyciu, ukrytemu za machinacjami medialnymi i technologicznymi - oceniono.

Podobną opinię wyrażono na łamach "Corriere della Sera" zauważając, że Galliani niepotrzebnie brnie w swych zarzutach tylko po to, by zatuszować kolejną klęskę swego klubu.

Przy okazji media przypomniały, że tylko trzy kluby włoskiej ekstraklasy, czyli Juventus, Inter Mediolan i Napoli zajmują się produkcją materiałów telewizyjnych ze swoich spotkań. Pozostałych 17 zdaje się natomiast na firmę powiązaną z ligą piłkarską.

Po raz pierwszy, podkreśla poniedziałkowa prasa, doszło do polemiki na tle rzekomej manipulacji nagraniami.

- To burza w szklance wody - oceniły jednomyślnie gazety.

Najbardziej zaciekły spór między kibicami obu ekip trwa na portalach społecznościowych, gdzie fani Milanu atakują turyński klub, prowadzący w Serie A. Milan ma 24 pkt mniej i zajmuje 11. pozycję.