Mecz PGE Skry Bełchatów z Cucine Lube Banca Marche Treia to pojedynek, którego nie trzeba było szerzej reklamować. Z jednej strony mistrz Polski, z drugiej – mistrz Włoch. Wiele znakomitych siatkarskich nazwisk, jak Winiarski, Wlazły, Fei czy… Kurek. Prawdziwa konstelacja  gwiazd. Bardzo wyrównana para. Okazało się jednak, że Kurka zabraknie. Kontuzja pokrzyżowała mu plany.

- Kluczem do awansu Lube do kolejnej rundy będzie spotkanie przed własną publicznością - pisali przed meczem dziennikarze Corriere dello Sport. Od pierwszych piłek było widać, że Włosi za wszelką cenę chcą narzucić swój styl. Miała im pomóc również licznie zgromadzona publiczność. To na początku deprymowało choćby Wlazłego, który najpierw zepsuł zagrywkę, a następnie przekroczył linię trzeciego metra.

Blok, blok i jeszcze raz blok

Z czasem było jednak coraz lepiej. Mimo że wynik ciągle oscylował w okolicach remisu, to w końcówce szczęście dopisało Polakom. Najpierw serwis Karola Kłosa szczęśliwie przewinął się po siatce, a po chwili Giulio Sabbi - mimo że umieścił piłkę w parkiecie - to wcześniej przekroczył linię środkową. To podcięło skrzydła Włochom. Skra wygrała 25:22!

W drugim secie nie było aż tak wielu emocji. I to było zaskakujące! Na pierwszej przerwie technicznej Skra prowadziła dwoma punktami, a przewaga wraz z upływem minut ciągle rosła. Wlazłemu momentami brakowało szczęścia, ale w końcu zaczął grać na swoim normalnym poziomie. Do tego imponująco wyglądała gra blokiem. Bełchatowianie właśnie tym elementem kompletnie rozbili mistrzów Włoch. Do tego szybko rozgrywał Nicolas Uriarte. Nie było słabych punktów. To był właśnie przepis na zwycięstwo. 25:19. Dwa do zera. Brakowało tak niewiele...

Argentyński duet poza włoskim zasięgiem

Wydawało się jednak, że przed Skrą jeszcze mnóstwo walki o końcowe zwycięstwo. Nic z tych rzeczy! Tego nie  było, bo mistrzowie Polski totalnie zdominowali Włochów, którzy nie potrafili podnieść się z kolan. Dla nich mecz skończył się właściwie po pechowo przegranym pierwszym secie. Od tego momentu istniała tylko jedna drużyna, która koncertowo wykorzystała błędy przeciwnika oraz swój fenomenalny dzień.

Znakomicie funkcjonował duet Uriarte-Conte. Ten pierwszy do gubienia bloku dołożył świetny serwis. Włosi sobie nie radzili – mnóstwo piłek oddali za darmo. I choć Polacy nie grali blokiem tak skutecznie jak wcześniej, to nie przeszkodziło im w spokojnym prowadzeniu. Po stronie gospodarzy grał tylko Giulio Sabbi. To było za mało. Kilka punktów dołożył Mariusz Wlazły i demolka stała się faktem. Skra wygrała pewnie, zaskakująco łatwo. Rewanż niespodziewanie powinien być tylko formalnością. Do awansu Skra potrzebuje dwóch wygranych setów. Zwycięzca dwumeczu w kolejnej rundzie zmierzy się z kimś z pary Sir Safety Perugia - Jastrzębski Węgiel.

Cucine Lube Treia - PGE Skra Bełchatów 0:3 (22:25, 19:25,13:25)

Cucine: Baranowicz, Sabbi, Kovar, Podrascanin, Stanković, Parodi, Henno (libero) oraz Fei, Paparoni, Bonacic.

PGE Skra: Uriarte, Marechal, Lisinac, Wlazły, Conte, Kłos, Tille (libero) oraz Winiarski, Piechocki.