Gdyby w koszykówce liczyły się tylko dokonania ofensywne Radomianie broniliby się przed spadkiem. Rzucają zaledwie 77,6 punktu na mecz i w średniej zdobywanych punktów są dopiero na 13 miejscu w lidze. Z Turowem, który trafia średnio o ponad 16 punktów więcej, nie mieliby żadnych szans.


Ale szanse wyrównują się, gdy spojrzeć na dokonania defensywne. W tym elemencie podopieczni Wojciecha Kamińskiego nie mają sobie równych w Tauron Basket Lidze. Pozwalają przeciwnikom rzucać zaledwie nieco ponad 70 punktów, mistrzowie Polski tracą natomiast średnio ponad 11 punktów więcej.


Zresztą statystyki mogą być już trochę nieaktualne. A wszystko przez Mike Taylora. Amerykanin w zeszłym sezonie grał w Turowie, był ważnym zmiennikiem, a w finałach nawet wiodącą postacią mistrzów Polski. Były zawodnik Los Angeles Clippers od niedawna jest zawodnikiem Rosy. Debiut miał wymarzony, rzucił aż 27 punktów. W drugim spotkaniu było gorzej tylko osiem oczek, ale też jego punkty nie były drużynie bardzo potrzebne. Rosa łatwo ograła w Starogardzie Gdańskim miejscowa Polpharmę 91:72. To 13 zwycięstwo Radomian w tym sezonie.  W Zgorzelcu doszło natomiast do największej sensacji sezonu. Turów uległ Polskiem Cukrowi Toruń 90:86.

 

Przeciwnicy mieli od nas więcej energii, ostrzegałem wszystkich przed tym. W pewnym momencie meczu wyglądaliśmy tak, jakbyśmy liczyli, że ktoś przyjedzie do Zgorzelca przegrać. Tak nie jest i nie będzie - cytuje trenera Miodraga Rajkovicia oficjalna strona PGE Turowa.


Turów szybko pokazał, że to była tylko wpadka przy pracy. Wczoraj Zgorzelczanie rozbili w Sewilli Baloncesto 76:97 i z pierwszego miejsca w grupie awansowali do 1/8 Pucharu Europy.


Początek spotkania Rosa Radom – PGE Turów Zgorzelec w niedzielę o godz. 20.00. Transmisja w Polsacie Sport News i Polsacie Sport HD od godz. 19.45.