Sebastian Staszewski: Trudno dziś ogląda się mecze reprezentacji Polski czy może to przyjemność?

 

Władysław Żmuda: Przyszedł czas, że ogląda się je chętnie. Reprezentacja gra, wygrywa i w końcu jest promyk nadziei, że awansujemy do mistrzostw Europy.

 

Jest szansa, aby biało-czerwoni cieszyli się taką popularnością, jak w latach 70. czy 80.?

 

Moda jest wtedy, gdy reprezentacja gra i wygrywa na najwyższym poziomie. Wtedy ludzie się z nią utożsamiają. Miejmy nadzieję, że zespół Nawałki da nam taką możliwość.

 

Możliwość do świętowania mieliśmy już po zwycięstwie z Niemcami. Pan wielokrotnie z nimi rywalizował, a jednak nigdy nie udało się Panu wygrać. Jak oglądało się ten wielki mecz z wysokości trybun?

 

Nielekko. Nasze czasy były świetne, ale nam Niemców nigdy nie udało się pokonać, co najwyżej żeśmy remisowali. W Warszawie widzieliśmy za to mecz historyczny i chwała chłopakom, że pokonali właśnie tę reprezentację.

 

Nie żałował Pan, że był Pan tylko widzem?

 

Nie. Od mojego grania minęło już wiele lat. Życzę chłopakom, żeby nie tylko awansowali na Euro i mistrzostwa świata, ale aby tam osiągnęli tam sukces. Czasami udawało się przecież Polsce awansować, a później nic z tego nie było. Ja zawsze powtarzam: jeśli zagramy we Francji to chociaż wyjdźmy z grupy.

 

Adam Nawałka to człowiek, którego świetnie Pan zna. Widział Pan go w roli selekcjonera?

 

Razem graliśmy na mistrzostwach świata w Argentynie, a także wcześniej. Adam zdobył pewne doświadczenie ligowe jako trener, miał też spore doświadczenie z piłkarskich boisk. Teraz to potwierdza. Ciężko pracuje, bo w tym zawodzie nie można osiadać na laurach.

 

Patrząc na grę reprezentacji widzi Pan potencjał na walkę z najlepszymi drużynami na świecie?

 

Same wyniki to potwierdziły. Jeśli spojrzymy wstecz to dowiemy się, że były problemy, bo zawodnicy w klubach zagranicznych nie grali. Dziś grają i nie tylko ogony, ale całe mecze. To siła naszej drużyny.

 

Siłą tej drużyny jest też środek obrony?

 

Szukała i Glik to potwierdzają. Stanowią silny duet środkowych obrońców. Choć na początku Adam nie był przekonany do Glika, mimo iż ten regularnie grał w Torino, to w końcu Kamil udowodnił, że trzeba stawiać na grających w silnych zachodnich ligach. Szukałę trenowałem za to w reprezentacji młodzieżowej. Ten chłopak jest dla mnie zaskoczeniem. Sam nie byłem przekonany czy on tak wypłynie. Wcześniej nikt przecież na niego nie stawiał.

 

Gdyby Robert Lewandowski stanął naprzeciwko Władysława Żmudy, znalazłby Pan na niego sposób?

 

Różnie bywało, ale w systemie w którym grałem – jako wysunięty obrońca – to kryłem nie tylko takiego Lewandowskiego, ale i piłkarzy światowej sławy.

 

Czyli tak?

 

Myślę, że tak.

 

Całą rozmowę z Władysławem Żmudą zobacz w materiale wideo.