W dniach od drugiego do czwartego marca odbył się 78. Kongres AIPS (Międzynarodowego Stowarzyszenia Prasy Sportowej). Paryż był tym razem gospodarzem Kongresu. Miejsce nieprzypadkowe, bo to właśnie tu, 90 lat temu, pierwszego lipca kilka dni przed Igrzyskami Olimpijskimi 1924 stowarzyszenie zostało założone.

Główne uroczystości odbyły się się pod słynną Piramidą Luwru. Wśród gości znalazło się kilka wybitnych osobistości. Nie mogło zabraknąć Ireny Szewińskiej oraz francuskiego płotkarza Guya Druta.

Oboje są dzisiaj członkami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, a kiedyś razem zdobywali złote medale w Montrealu. Było to w 1976 roku.

Tadeusz Fogiel: Jakie były Pani relacje z prasą podczas tej bogatej kariery ?

Irena Szewińska: Nie było tak źle... Nie przypominam sobie by były jakieś zgrzyty. Chociaż muszę przyznać, że nie zawsze miałam ochotę na rozmowę. Z tym jednak trzeba było się pogodzić.

Zaczynają się halowe mistrzostwa Europy w Pradze. Wybiera się Pani?

Oczywiście, jadę kibicować naszym zawodnikom.

Mamy liczną kadrę, ale czy mamy szanse medalowe?

Liczną, bo wielu zawodników osiągnęło odpowiedni wynik, który uprawniał do wzięcia udziału, co świadczy tylko o bardzo dobrm stanie naszej lekkoatletyki. Na pewno zdobędziemy kilka medali.

Dla Pani Praga to szczególne miejsce?

Jeśli się nie mylę, to w lipcu 1965 roku – kiedy miałam 19 lat – osiągnęłam wtedy wynik 11,1 sekundy, więc zdecydowanie tak!

Może w Pradze zabłyśnie również Ewa Swoboda, w pewnym sensie Pani spadkobierczyni?

Jestem pełna podziwu dla tej dziewczyny. Dobrze by było, gdyby weszła do finału. Wtedy wszystko staje się możliwe. Śledzę jej postępy, wydaje mi się, że jest pod solidną opieką, jest solidnie prowadzona, a jej potencjał jest bardzo duży.

 

7:21 na 60 metrów w hali, 11:30 na 100 metrów to niezłe osiągnięcia jak na 17-latkę.

Niesamowity jest jej postęp, bo w przecięgu kilkunastu miesięcy poprawiła swój rekord o prawie 4 dziesiąte sekundy. Życzę jej dalszych postępów, ale musi być cierpliwa, bo czasami różnie to bywa.