Kibice liczyli, że to Janowicz zapewni ekipie gospodarzy awans do drugiej rundy, a łodzianin dobrze sobie poradził z tą presją. Od początku był skupiony i wystrzegał się prostych błędów. Bombardował rywala potężnymi serwisami i szybko wygrywał swoje gemy. Berankis za pierwszym razem stracił podanie, w dalszej części seta utrzymywał je, ale z dużym trudem.

 

Druga partia miała podobny przebieg. Tym razem Polak zanotował "breaka" przy stanie 2:1. Mógł rozstrzygnąć tę odsłonę na swoją korzyść jeszcze szybciej, ale w siódmym gemie zmarnował prowadzenie 40:0. Ostatecznie wygrał 6:4.

 

W ostatnim secie łodzianin po raz kolejny miał szansę na przełamanie, prowadząc w piątym gemie 40:0. Przeciwnik co prawda wyrównał, ale Polak wykorzystał czwartą okazję na objęcie prowadzenia w tej partii. Po ostatniej akcji w bardzo ekspresyjny sposób wyraził swoją radość. Lider litewskiej ekipy nie był w stanie mu się już przeciwstawić.

 

W ostatnim, ósmym gemie po jednej z akcji członkowie polskiej ekipy wznieśli ręce w geście radości, ale okazało się, że ich celebrowanie triumfu jest przedwczesne. Wywiązała się wówczas dyskusja między Janowiczem i kapitanem biało-czerwonych Radosławem Szymanikiem a sędzią prowadzącym to spotkanie i jednym z oficjeli. Po chwili łodzianin wykorzystał drugą piłkę meczową i mógł wraz z kolegami świętować wygraną.

 

W całym spotkaniu posłał on 17 asów, jego rywal - trzy. Pojedynek trwał godzinę i 48 minut.

 

Zgodnie ze statystykami na stronie ATP była to druga konfrontacja 51. na światowej liście Janowicza z 76. w tym zestawieniu Berankisem. Pięć lat temu w challengerze w Akwizgranie również lepszy był Polak.

 

W piątek Łukasz Kubot przegrał z Berankisem 2:6, 4:6, 3:6. Do remisu doprowadził Janowicz, który wygrał z Laurynasem Grigelisem 7:6 (7-3), 6:3, 6:4. Na prowadzenie biało-czerwonych wyprowadzili w sobotę Kubot i Marcin Matkowski, którzy uporali się w deblu z Berankisem i Grigelisem 6:4, 6:4, 7:6 (7-1).

 

Ostatnim akcentem w Orlen Arenie był drugi niedzielny mecz singlowy. Pierwotnie zgłoszony do niego był w polskiej ekipie Kubot, ale Szymanik zastąpił go Kamilem Majchrzakiem. Po zawodniku z Piotrkowa Trybunalskiego widać było, że przeżywa debiut w Pucharze Davisa. W pewnej chwili wyładował na sobie złość za nieudane zagranie, uderzając się w głowę rakietą. Zajmujący 351. miejsce w rankingu ATP tenisista przegrał z Grigelisem (361. ATP) 4:6, 3:6. Ze względu na to, że wynik tego spotkania nie miał znaczenia dla ostatecznego rozstrzygnięcia, zakończył się po wygraniu przez Litwina dwóch partii.

 

Drużyna prowadzona przez Szymanika trzeci raz z rzędu występuje na zapleczu elity, ich rywale - po raz pierwszy w historii.

 

Do konfrontacji Polska - Litwa w Pucharze Davisa doszło wcześniej raz. W 1995 roku w Wilnie biało-czerwoni wygrali 4:1.

 

Teraz w drugiej rundzie zmierzą się w lipcu z Ukrainą. Mecz ten odbędzie się w Polsce. Jego zwycięzca zagra w barażu o awans do elity.



Wynik meczu pierwszej rundy Grupy I Strefy Euro-afrykańskiej:

Polska - Litwa 3:1

piątek - gra pojedyncza

Łukasz Kubot - Ricardas Berankis 2:6, 4:6, 3:6
Jerzy Janowicz - Laurynas Grigelis 7:6 (7-3), 6:3, 6:4

sobota - gra podwójna

Łukasz Kubot, Marcin Matkowski - Ricardas Berankis, Laurynas Grigelis 6:4, 6:4, 7:6 (7-1)

niedziela

Jerzy Janowicz - Ricardas Berankis 6:3, 6:4, 6:2