Grzegorz Michalewski: Obecny sezon powoli dobiega końca. Jaki on był dla Ciebie?

Patrycja Maliszewska: To był inny sezon. Wyjątkowy. Bardzo dobre biegi za mną. Wprawdzie było wiele sprzecznych sytuacji jeżeli chodzi o moją jazdę, ale wszystko generalnie idzie w dobrym kierunku. Z optymizmem spoglądam w przyszłość.

 

Twoja znakomita forma w obecnym sezonie to także zasługa wspólnych treningów z kadrą Rosji pod okiem świetnego fachowca jakim bez wątpienia jest Sebastien Cross.

Nie da sie ukryć, że te wspólne treningi dały mi bardzo wiele zarówno pod względem sportowym jak i mentalnym. Dały mi inne spojrzenie na sport. Dotychczas liczyło się dla mnie tylko to czy przeszłam do następnego biegu. Teraz okazuje się, że jest jeszcze wiele innych ważnych aspektów. Każdy swój wyścig analizuję bardzo dokładnie. Sprawdzam, czy zrealizowałam wszystko to, co założyłam sobie przed wyścigiem i jakie ewentualnie błędy popełniłam. To wszystko ma zaprocentować w przyszłości.

 

Wyniki które osiągałaś w tym sezonie były dla Ciebie zaskoczeniem?

Oczywiście, że tak. Sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tych wspólnych przygotowaniach z kadrą Rosji. Weszłam w całkowicie inny trening. To był dla mnie przełom. Zresztą pokazały to wyniki, choć akuratnie do nich nie przywiązuję zbyt dużej wagi.

 

Jak to?

Staram się na to patrzeć pod innym kątem. Chcę każdy bieg pojechać jak najlepiej, a to jaki będzie wynik końcowy jest tak naprawdę sprawą drugorzędną. Można być najmocniejszym, ale przejechać bardzo słabo dany wyścig. I odwrotnie. W short tracku zdarzają się upadki czy wykluczenia. Nawet najlepszym zawodnikom mogą przytrafić się upadki czy słabszy dzień. Dlatego ja nie patrzę na swoje biegi pod kątem miejsca które zajęłam, ale analizuję je dokładnie pod kątem tego czy wszystko zrobiłam prawidłowo lub ewentualnie jakie błędy popełniłam.

 

Wyjeżdżając do Holandii na mistrzostwa Europy jakie postawiłaś przed sobą cele?

Żadnych. Absolutnie żadnych. Chciałam przejechać jak najlepiej wszystkie biegi w których startowałam. I to był klucz do sukcesu. Jeżeli skupiam się na tym by jazda sprawiała mi ogromną frajdę to wtedy jestem rozluźniona. A to rozluźnienie przekłada sie na wyniki.

 

W Dordrechcie zdobyłaś dwa brązowe medale na 500 metrów oraz w wieloboju. Medal na najkrótszym dystansie był w Twoim zasięgu, ale już ten zdobyty przez Ciebie w klasyfikacji wielobojowej to już była sensacja.

Nie udało mi się awansować do półfinału na 1000 metrów i w wieloboju spadłam z czwartej na siódmą pozycję. Musiałam szybko przestawić się na Superfinał na trzy tysiące metrów. Miałam w zasadzie dwie możliwości. Albo pojadę w całej grupie, jakoś dojadę do mety, a potem zobaczymy co będzie. Drugi wariant był taki bym po prostu zaryzykowała i pojechała na „dubla”. Jestem typową sprinterką, więc dziewczyny mnie zlekceważyły uważając, że nie wytrzymam tego narzuconego przez siebie tempa. Moja największa rywalka Arianna Fontana zbyt późno rozpoczęła pogoń i nie dała już rady mnie dogonić. Bieg potoczył się idealnie po mojej myśli. Kiedy mijałam linię mety jako pierwsza byłam tak zmęczona, że nawet nie wiedziałam, że to daje mi trzecie miejsce w wieloboju.

 

Ten wygrany bieg pozwolił Ci awansować z siódmego miejsca na trzecią pozycję. Zostałaś w ten sposób brązową medalistką Mistrzostw Europy w wieloboju. Pierwszą osobą w historii polskiego łyżwiarstwa szybkiego na krótkim i na długim torze, której ta sztuka się udała.

Tuż po biegu byłam tak zmęczona, że łyżwy pomagały mi zdjąć inne zawodniczki. Gratulowały mi medalu, ale to do mnie nie docierało. Nie zdawałam sobie sprawy jakiego wyczynu dokonałam. Tak naprawdę zaczęło to do mnie docierać gdzieś po miesiącu, gdy na spokojnie analizowałam sobie te mistrzostwa. To były wspaniałe chwile, ale już o tym zapomniałam i skupiam się przed realizacją kolejnych celów.

 

Jakich?

Jest ich wiele i są to różne cele. Marzę by być w jak najlepszej dyspozycji podczas najbliższych Igrzysk Olimpijskich. Wiem, że to jeszcze odległe czasy. Teraz skupiam się na poprawianiu detali, które zaprocentują w przyszłości. Dotychczas miałam kłopoty aby regularnie być w półfinałach. Wyscigi ćwierćfinałowe były dla mnie zmorą. Na szczęście to się zmieniło w tym sezonie i dosyć często startowałam w półfinałach. Teraz kolejnym moim celem będą regularne starty w biegach finałowych. Wiem, że stać mnie na to i to jest już tylko kwestia czasu kiedy to zrealizuję.

 

W kwestiach poza sportowych coś się u Ciebie zmieniło?

Ostatnie lata były podporządkowane pod starty w zawodach. Po zakończeniu poprzedniego sezonu, który był sezonem olimpijskim dosyć długo zastanawiałam się czy dalej będę rywalizować w Pucharach Świata czy też innych zawodach. Tak naprawdę decyzję o tym, że wystartuję podjęłam dopiero pod koniec sierpnia, gdy byłam już ostrym reżimie treningowym. Chciałam walczyć o najwyższe miejsca. Wiedziałam, że nie do końca potrafiłam wykorzystać swój potencjał. Treningi z kadrą Rosji pomogły mi podjąć właściwą decyzję. Nareszcie znalazłam czas by pojeździć też na wrotkach. Bardzo to lubię i cieszę się, że miałam możliwość startować także w zawodach wrotkarskich.

 

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

To jest ciągle kwestia otwarta. Nie wiem jeszcze jak potoczą się moje treningi. Czy dalej będę miała możliwość wspólnych treningów z kadrą Rosji czy tez będę musiała poszukać sobie innej mocnej ekipy z którą mogłabym przygotować się do sezonu. Wiem doskonale, że muszę się ciągle rozwijać, dlatego ważne jest bym mogła uczyć się od najlepszych. Szukamy różnych możliwości abym mogła się dalej rozwijać.

Transmisje w sobotę od 13:40 w Polsat Sport News!