Nareszcie zaczęli sezon. W Melbourne, po raz pierwszy w tym sezonie, zawyły silniki bolidów Formuły 1 i już można zacząć wysnuwać pierwsze wnioski co do tego, jak będzie wyglądał sezon 2015.

 

Wiadomo, że znów na czele stawki są bolidy Mercedesa. Lewis Hamilton wygrał kwalifikacje jak na paradzie. Od pierwszej do ostatniej części uzyskiwał najlepsze czasy, nawet wtedy, kiedy jeździł na teoretycznie wolniejszej pośredniej mieszance opon (do wyboru były jeszcze opony miękkie).

 

W trzeciej, decydującej serii kwalifikacji uzyskał rewelacyjny czas 1:26,327 min. Tego tempa nie wytrzymał nawet jego kolega z zespołu, wicemistrz świata Nico Rosberg, który dysponuje takim samym samochodem. Niemiec w trzeciej części kwalifikacji wyjechał poza tor, zmieniał opony, a kiedy wrócił do rywalizacji, wspiął się  na drugie miejsce. Wystartuje z pierwszej linii, ale do Hamiltona stracił prawie 0,6 sekundy (czas Rosberga 1:26.921).

 

Sebastian Vettel w nowych barwach / fot. PAP/EPA

 

Sporo niewiadomych wiązało się z postawą Ferrari. Sebastian Vettel postanowił coś zmienić w swojej karierze i zmienił Red Bulla, który wychował go na mistrza świata, na legendarny włoski zespół. Po kwalifikacjach w Melbourne widać, że może być dobrze. Niemiec cały czas zajmował miejsca w czołówce: w pierwszej części przyjechał czwarty, w drugiej - był drugi, a ostatecznie skończył na czwartej pozycji. Za plecami Mercedesa powinny ostro walczyć samochody Ferrari i Williamsa. Felipe Massa, po cichu, bez rozgłosu wywalczył miejsce startowe w drugiej linii.

 

Klęskę w kwalifikacjach do GP Australii poniosły McLareny. Brytyjski zespół ma w tym sezonie nowego dostawcę silników. Jednostki napędowe dostarcza Honda i widać, że powrót japońskiego koncernu do Formuły 1 po sześciu latach przerwy nie będzie prosty. McLareny poniosły klęskę: Jenson Button i Kevin Magnussen odpadli w pierwszej części kwalifikacji. Ciekawe, jak poradziłby sobie w tym samochodzie Fernando Alonso, który w Australii pauzował po wypadku podczas testów na torze Catalunya. Zastępujący go doraźnie Kevin Magnussen nie olśnił.

 

Carmen Jorda, czyli kwiat Lotusa / fot. Polsat Sport

 

Było też kilka pozytywnych zaskoczeń. Do trzeciej części kwalifikacji awansowały oba bolidy Lotusa. Być może dlatego, że zespół ma od tego sezonu nowego dostawcę silników. Jak już brać, to najlepszych i Lotus korzysta teraz z jednostek napędowych Lotusa. Romain Grosjean ruszy do wyścigu 9., a Pastor Maldonado 10. Widać już, że zespół Lotusa będzie w centrum medialnego zainteresowania. Kamera telewizyjna często gościła w garażu zespołu, pokazując jedyną kobietę w stawce kierowców, Carmen Jorda.

 

Pozytywnym zaskoczeniem był także występ Carlosa Sainza jr. Słynne nazwisko zobowiązuje, a młody Hiszpan sprostał zadaniu. Syn mistrza świata w rajdach zajął ósme miejsce w kwalifikacjach. Niewiele brakowało, aby w trzeciej części kwalifikacji pokazały się dwa bolidy Toro Rosso. Max Verstappen świetnie pojechał w pierwszej części kwalifikacji (trzecie miejsce). W drugiej części zaczął narzekać na ból w prawym ramieniu i być może to przeszkodziło mu w uzyskaniu lepszego czasu. Ostatecznie do wyścigu ruszy z 12. pozycji.

 

Wyniki kwalifikacji do GP Australii
 
1. L. Hamilton (Mercedes) 1:26.327
2. N. Rosberg  (Mercedes) 1:26.921
3. F. Massa (Williams) 1:27.718
4. S. Vettel (Ferrari) 1:27.757
5. K. Raikkonen (Ferrari) 1:27.790
6. V. Bottas (Williams) 1:28.087
7. D. Ricciardo (Red Bull) 1:28.329
8. C. Sainz (Toro Ross) 1:28.510
9. R. Grosjean (Lotus) 1:28.560
10. P. Maldonado (Lotus) 1:29.480

 

Pełne wyniki kwalifikacji do Grand Prix Australii można znaleźć na stronie www.formula1.com, pod tym linkiem.