Pindera: Polak czy obcy?

Jacek Nawrocki czy Massimo Barbolini trenerem kadry siatkarek? Nasz człowiek czy obcokrajowiec? Decyzja zapadnie lada dzień.
Kiedy Polki wygrywały mistrzostwa Europy w 2003 i 2005 roku ich trenerem był Andrzej Niemczyk, który większość swojego trenerskiego życia spędził w Niemczech, a część w Turcji. Później szansę dostał Włoch Marco Bonitta (przed nim na krótko Ireneusz Kłos) i niewiele brakowało, by odniósł sukces na igrzyskach w Pekinie (2008). Fachowcem był dobrym, ale charakter miał trudny, więc z kadrą naszych pań musiał się pożegnać.
Po nim nastały czasy polskich trenerów. Jerzy Matlak wspomagany przez Piotra Makowskiego sięgnął po brąz mistrzostw Europy (2009) rozgrywanych w naszym kraju, a rok później prowadzony przez niego zespół mógł walczyć o podium mistrzostw świata w Japonii, ale zaprzepaścił szanse.
Kolejni szkoleniowcy powoływani przez władze Polskiego Związki Piłki Siatkowej niestety spadali w dół. Alojzy Świderek jeszcze próbował dźwignąć drużynę na dawne pozycje, ale nie dał rady. Piotr Makowski spadł niestety z nią bardzo nisko, stanowczo zbyt nisko, by jego pracę można ocenić pozytywnie, a przecież wydawało się, że to właśnie on ma wszelkie dane, by wykorzystać daną mu szansę.
Teraz o fotel trenera narodowej reprezentacji walczą Massimo Barbolini i Jacek Nawrocki, Włoch i Polak. Były trener najlepszych drużyn na Starym Kontynencie i reprezentacyjnej drużyny Włoch z którą dwukrotnie zdobył mistrzostwo Europy i Puchar Świata, oraz polski szkoleniowiec, który z kobietami tak naprawdę nigdy nie pracował. Prowadził męski zespół Skry z którą dwukrotnie wygrał rywalizację w PlusLidze, ale w kolejnym sezonie sukcesów już nie było i pracę stracił. Teraz jest trenerem reprezentacji juniorów i nie wiem czemu miałby ich zostawiać. Tylko dlatego, że praca z kadrą seniorek jest lepiej płatna?
Od lat piszę i powtarzam, że Polki stać na medale wielkich imprez, ale z kadrą musi poprowadzić trener, który w dobrej atmosferze pociągnie za sobą wszystkie najlepsze zawodniczki, bez patrzenia na metrykę i inne uwarunkowania.
Andrzej Niemczyk, jedyny do tej pory, któremu się to udało mówi, że wybrałby Barboliniego, gdyż w odróżnieniu od Nawrockiego ma doświadczenie w pracy z kobietami. Ale to może być głos wołającego na puszczy, bo nie można wykluczyć, że rozstrzygnięcia już zapadły i postanowiono wybrać Polaka.
Cenię trenera Nawrockiego, ale jeśli odnosi sukcesy z juniorami, to niech ich prowadzi dalej, bo to przecież następcy mistrzów świata. A kadrę kobiet niech bierze Barbolini i postara się ją uzdrowić, bo ma do tego kwalifikacje. Chyba że ktoś koniecznie chce udowodnić, że u nas wszystko musi być postawione na głowie.
Komentarze