Licząc Puchar Polski Śląsk wiosną rozegrał już dziewięć meczów i żadnego z nich nie wygrał. We Wrocławiu liczą, że fatalną passę uda się w końcu przełamać w Gliwicach w starciu z Piastem, który po zimowej przerwie też nie radzi sobie za dobrze, zmienił już trenera i ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Trener Pawłowski stwierdził, że w takim wypadku gliwiczanie muszą zagrać ofensywnie, co może pomóc jego zespołowi.

Tam jest ciśnienie na wynik, co jest niebezpieczne, ale też jest dużą szansą dla nas. Piastowi remis nic nie daje i będą chcieli zagrać normalnie, ofensywnie, co pozwoli nam grać naszą piłkę, czyli też do przodu. Zastanawiam się tylko, jak oni mogą zostać ustawieni, bo pod wodzą nowego trenera rozegrali dwa spotkania i dwa razy grali inaczej – dodał szkoleniowiec.

Pawłowski przyznał, że zwrócił uwagę, iż Piast dysponuje wysokimi, lecz mało zwrotnymi obrońcami, ale nie może postawić tylko na małych, szybkich zawodników, bo to może się obrócić przeciwko jego zespołowi.

My już mamy zespół poniżej średniej w lidze i nie możemy go obniżyć jeszcze bardziej, bo przecież są stałe fragmenty gry, przy których wzrost odgrywa kluczową rolę. My nawet jak dokonujemy zmiany, to się zastanawiamy, czy posłać do gry małego zawodnika, bo to może podnieść wartość gry jeden na jednego, ale cały czas straszą nas te stałe fragmenty gry – wyjaśnił Pawłowski.

Szkoleniowiec Śląska tradycyjnie już stwierdził, że bardziej interesuje go jego drużyna niż rywal, ale później poświęcił kilka chwil napastnikowi Piasta - Kamilowi Wilczkowi. - To silny, dobrze grający głową zawodnik. Nie zamierzam poświęcać jednego zawodnika, aby go pilnował, ale będziemy musieli go neutralizować, bo większość długich podań kierowana jest właśnie do niego - zaznaczył.

 

W Gliwicach Pawłowski będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Treningi wznowił już Lukas Droppa i na pewno znajdzie się w kadrze na wyjazd do Gliwic. W gronie kandydatów do występu będzie również Milos Lacny, który w ostatnim spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała wszedł na boisko w 76. min i nie dotrwał do końca, bo za dwa bezmyślne zagrania został ukarany dwoma żółtymi kartkami i w konsekwencji czerwoną.

 

Na koniec przedmeczowej konferencji głos zabrał Mariusz Pawełek, który wyjaśnił, dlaczego piłkarze Śląska w tygodniu nie chcieli rozmawiać z mediami. - Nie jesteśmy obrażeni, ale po prostu chcieliśmy się wyciszyć przed spotkaniem z Piastem. Nie ma tutaj jakiegoś drugiego dna. Nie jest też prawdą, że w szatni jest zła atmosfera. Chcemy po prostu wygrać w końcu mecz, a całą resztę zostawiamy z boku - podsumował bramkarz wrocławian.