Wyścig elity mężczyzn (siedem rund po 17 km, łącznie 119 km) był zwieńczeniem całego kolarskiego weekendu, podczas którego na trasach w okolicach Sobótki rywalizowali młodzicy, juniorzy i kobiety w różnych kategoriach wiekowych, a także amatorzy.

 

Od samego początku w wyścigu elity mężczyzn ton nadawali zawodnicy CCC Sprandi Polkowice, którzy kontrolowali tempo i nie pozwalali, aby ktoś oderwał się od peletonu. Dopiero na dwie rundy przed metą zawodnicy zaczęli śmielej atakować i pojawiły się pierwsze odjazdy. Te były jednak szybko likwidowane i wydawało się, że na metę dojedzie cały peleton. Na kilometr przed finiszem na indywidualną akcję zdecydował się jednak Paterski i uczynił to na tyle skutecznie, że nie dał się już dogonić i samotnie minął linię mety.

 

Plan był taki, by od początku kontrolować sytuację w peletonie. Mieliśmy przewagą liczebną, bo było nas 16. Jechaliśmy, jako grupa na czele stawki, nadając tempo i starając się uniknąć kraksy. Na końcowych rundach zaczęliśmy atakować, rozszarpując peleton. Przy wjeździe na ostatnie okrążenie oderwałem się, ale zostałem doścignięty w jego połowie. Wtedy postanowiliśmy z Bartkiem Matysiakiem, że jeszcze raz skoczę kilkaset metrów przed metą. Udało się oderwać i wywalczyć zwycięstwo – powiedział Maciej Paterski.

Był to mój drugi triumf w Sobótce w elicie i kolejne podium. Kilka lat temu byłem tu drugi, gdy jeździłem jeszcze w barwach KTK Kalisz, a wygrał Bartek Matysiak, wtedy w barwach Legii. Wygrałem tu także jeszcze za czasów orlika – dodał.

 

Drugi był Paweł Franczak (ActiveJet Team), a trzeci Bartłomiej Matysiak (CCC Sprandi Polkowice).

 

W wyścigu kobiet udział wzięła łyżwiarka szybka Czerwonka, dla której starty w wyścigach kolarskich mają być drogą do odzyskania formy po kontuzji, której nabawiła się podczas jazdy na …rowerze. Srebrna medalistka igrzysk olimpijskich z Soczi w 2014 do mety jednak nie dojechała, bo miała upadek.

 

Dziewczyna, która jechała przede mną wpadła do rowu i to tak pechowo, że jej rower uderzył we mnie. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało. Można nawet powiedzieć, że było mi to potrzebne, bo do tego momentu często naciskałam hamulec i czułam pewną blokadę. Myślę, że po tym wydarzeniu się odblokuję i w kolejnych startach będę jechała już odważniej – powiedziała Czerwonka.