"Czarodzieje" już przed wtorkowym spotkaniem byli pewni, że sezon zasadniczy zakończą na piątym miejscu w Konferencji Wschodniej i żadne rozstrzygnięcie nie poprawi ani nie pogorszy ich pozycji. Walczyli jednak o wygraną, jakby to już był play off, chcąc się zrewanżować Pacers za przegraną 2-4 w drugiej rundzie tej fazy poprzednich rozgrywek.

Gospodarzom tylko zwycięstwo przedłużało nadzieje na ósme miejsce i przedłużenie sezonu. I uczynili to, wygrywając szósty mecz z rzędu.

O ich sukcesie w tym stojącym na słabym poziomie, szarpanym i nerwowym meczu, w którym zwycięzcy trafili tylko 38 procent rzutów z gry, a pokonani 37, przesądziły pierwsze akcje drugiej dogrywki. Po dwóch niedokładnych podaniach Bradleya Beala i Johna Walla do Gortata rywale przechwytywali piłki i najpierw za trzy punkty trafił ich najlepszy strzelec C.J. Miles, a po chwili David West.

Pacers uzyskali wówczas prowadzenie 92:87 i już go nie oddali, chociaż Wizards mieli jeszcze szanse na doprowadzenie do remisu.

Polski środkowy był czołowym strzelcem i zbierającym zespołu. Grał 44 minuty, trafił osiem z 13 rzutów za dwa punkty i trzy z czterech wolnych, zebrał dziewięć piłek w obronie i jedną w ataku. Miał także przechwyt, dwa faule i dwukrotnie został zablokowany.

Również 19 pkt uzyskał dla gości Beal, Wall dodał 24 i 11 asyst, a Otto Porter – 10.

W ekipie gospodarzy wyróżnili się Miles – 25 i George Hill – 24, 10 asyst i dziewięć zbiórek, West – 15 oraz Rodney Stuckey i Paul George – po 10.

Przed większą część meczu inicjatywa należała do koszykarzy z Waszyngtonu. Po remisowej pierwszej kwarcie (16:16), w której Gortat zdobył połowę punktów zespołu, do szatni schodzili przy prowadzeniu 41:33 i była to najniższa zdobycz Pacers do przerwy w tym sezonie.

W końcówce regulaminowego czasu gry Pacers zdołali wyjść na czteropunktowe prowadzenie (79:75), gdy ich środkowy Roy Hibbert, dobrze dotychczas pilnowany przez Gortata, zdobył punkty dobitką zbierając obok niego piłkę po niecelnym wolnym Westa. Goście zdążyli wyrównać i byli bliscy wygranej w 48 minutach, ale reprezentant Polski skutecznie dobijał niecelny rzut Walla ułamek sekundy po końcowej syrenie.

Wizards z 46 zwycięstwami i 35 porażkami pozostają na piątym miejscu w Konferencji Wschodniej. Pacers (38-43) awansowali na ósme, przed Brooklyn Nets (37-44). Piąty raz z rzędu zagrają w play off, jeśli zachowają przewagę jednego zwycięstwa nad ekipą z Nowego Jorku.

„Czarodzieje” w pierwszej rundzie play off spotkają się z Toronto Raptors (48-33) lub Chicago Bulls (49-32) w zależności od tego, czy drużyny te zachowają różne bilanse czy się nimi zrównają. W obu przypadkach przewagę własnego parkietu będą mieli rywale.

W środę w ostatnim meczu sezonu zasadniczego Wizards zmierzą się z Cleveland Cavaliers (52-29), wiceliderami Konferencji Wschodniej. Faza play off rozpocznie się w sobotę.