Trener mistrzów Niemiec Josep Guardiola przed tym rewanżem ma jednak problemy kadrowe. Wciąż problemy ze stawami skokowymi ma Francuz Franck Ribery. Z kolei Philipp Lahm zmagał się z problemami żołądkowymi, ale może już znaleźć się w kadrze meczowej. W sobotnim spotkaniu ligowym urazu kostki nabawił się Hiszpan Juan Bernat, choć wydaje się, że będzie gotowy na potyczkę z Porto. Od dłuższego czasu wykluczeni z gry są natomiast m.in. Holender Arjen Robben i Austriak David Alaba. Gotowy do gry powinien być natomiast Bastian Schweinsteiger.

- Nie możemy być jak kamikadze i nie skupimy się wyłącznie na bieganiu do przodu - podkreślił Thomas Mueller.

W sobotę Bayern wygrał na wyjeździe z Hoffenheim 2:0. Taki wynik we wtorkowym spotkaniu zapewni mistrzom Niemiec czwarty z rzędy udział w półfinale Ligi Mistrzów.

- Gramy na własnym boisku, więc wszystko jest możliwe. Ważne będzie zachowanie czystego konta, a idealne szybkie strzelenie bramki - ocenił pomocnik Bayernu Jerome Boateng.

FC Porto z kolei może wystąpić po raz pierwszy w półfinale Champions League od 2004 roku, kiedy triumfowało w tych rozgrywkach pod wodzą Jose Mourinho. W Monachium zabraknie jednak dwóch bocznych obrońców - Brazylijczyków Danilo i Alexa Sandro. Obaj pauzują za żółte kartki.

- Jestem optymistą, ale realnie podchodząc do tego meczu, to nie będzie łatwo odrobić straty - przyznał Guardiola, który we wtorek poprowadzi Bayern po raz setny.

W drugim wtorkowym spotkaniu Barcelona podejmie Paris Saint Germain. Zespół z Katalonii po wyjazdowym zwycięstwie 3:1 jest w komfortowej sytuacji. Gwiazdą pierwszego spotkania był Urugwajczyk Luis Suarez, który zdobył dwie bramki po efektownych akcjach. Wcześniej bramkarza Paris Saint Germain pokonał Brazylijczyk Neymar. Suarez strzelił 12 bramek w ostatnich 12 meczach (biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki), w tym w sobotnim spotkaniu ligowym z Valencią (2:0), kiedy to trafił do bramki już w pierwszej minucie.

Pocieszeniem dla paryżan może być fakt, że po zawieszeniu za kartki zagrać będą mogli Szwed Zlatan Ibrahimovic (za czerwoną) i Włoch Marco Verratti (za żółte). Z kolei Luis Enrique będzie mógł skorzystać z Brazylijczyka Daniela Alvesa, który odpokutował karę za żółte kartki.

W środowych derbach Madrytu po bezbramkowym remisie przed tygodniem Real podejmie Atletico. To będzie ósme spotkanie pomiędzy tymi zespołami w tym sezonie. Z kolei przed rokiem w Lizbonie obie ekipy spotkały się w finale Champions League, w którym "Królewscy" wygrali po dogrywce 4:1. Za żółte kartki pauzować będą Brazylijczyk Marcelo (Real) i Hiszpan Mario Suarez (Atletico). Real, który występuje w ćwierćfinale LM piąty raz rzędu, ma szansę zostać pierwszą drużyną, która obroni trofeum. Jednak w dotychczasowej historii rozgrywek obrońcy trofeum odpadali w ćwierćfinale pięciokrotnie.

Trener "Królewskich" Carlo Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z Chorwata Luki Modricia, który leczy kontuzję kolana. Z urazem łydki zmaga się natomiast Gareth Bale.

W drugim środowym rewanżu ćwierćfinałowym Juventus Turyn, po zwycięstwie na własnym boisku 1:0, zagra na wyjeździe z AS Monaco. Przed tygodniem jedyną bramkę strzelił z rzutu karnego Arturo Vidal.

Finał zaplanowano na 6 czerwca w Berlinie.

Liga Mistrzów to od wielu lat źródło wielkich dochodów dla jej uczestników. Sam występ w fazie grupowej - niezależnie od uzyskanych wyników - oznacza dla każdego z klubów po 8,6 mln euro (dodatkowo premiowane są zwycięstwa i remisy w grupie). Spore sumy czekają także za udział w kolejnych rundach.

Awans do 1/8 finału oznaczał premię w wysokości 3,5 mln euro, ćwierćfinaliści zarobią kolejne 3,9 mln, a półfinaliści jeszcze 4,9 mln. Największe pieniądze są w finale - zwycięstwo w decydującym meczu LM wyceniono na 10,5 mln euro (przegrany otrzyma 6,5 mln euro). W sumie z tytułu premii triumfator najbardziej elitarnych rozgrywek może zarobić nawet 37,4 mln euro.