W rywalizacji do czterech zwycięstw Bucks przegrywają 2-3, a koszykarze z Oregonu 1-3.

Minionej nocy Milwaukee do zwycięstwa poprowadził Michael Carter-Williams. 23-letni rozgrywający zdobył 22 punkty, a także miał dziewięć asyst i osiem zbiórek.

W drużynie Bulls zawiedli przede wszystkim Derrick Rose i Jimmy Butler. Obaj trafili tylko 10 z 41 rzutów z gry.

- Nie chcę umniejszać dokonań Bucks, ale w dużej mierze sami jesteśmy winni tej sytuacji. Teraz przed nami trudne zadanie. Rywale złapali wiatr w żagle. Kolejny mecz zagrają przed własną publicznością i zrobią wszystko by doprowadzić do remisu - powiedział Pau Gasol. Hiszpański środkowy był najlepszy wśród "Byków". Uzyskał 25 pkt i 10 zbiórek.

Szósty mecz odbędzie się w czwartek.

Trail Blazers na początku czwartej kwarty przegrywali różnicą dziesięciu punktów, ale dzięki ambitnej pogoni przedłużyli swoje szanse na awans.

Grizzlies musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Mike'a Conleya. Na jego braku najwięcej zyskał Damian Lillard. 24-letni rozgrywający z Portland we wcześniejszych meczach miał problemy z dobrze grającym w obronie Conleyem. Tym razem zdobył 32 punkty.

- Wszyscy powtarzają, że jeszcze nikt nie awansował do kolejnej rundy, po przegraniu trzech pierwszych meczów. My się naprawdę na tym nie skupiamy. Koncentrujemy się pojedynczo na każdym spotkaniu i po prostu chcemy dać sobie szansę na to by ta rywalizacja jeszcze trwała - podkreślił Lillard.

Wśród pokonanych wyróżnił się Hiszpan Marc Gasol - 21 pkt.

W środę w Memphis odbędzie się piąty mecz. Na zwycięzcę w tej parze czeka już najlepsza drużyna sezonu zasadniczego - Golden State Warriors.

Remis 2-2 jest natomiast w rywalizacji Atlanta Hawks - Brooklyn Nets. "Jastrzębie" zajęły pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej, jednak z rozstawionymi z "ósemką" nowojorczykami bardzo się męczą. W poniedziałek na wyjeździe przegrały po dogrywce 115:120.

- Właśnie tak wygląda gra w fazie play off. Nie jestem zaskoczony tym, że nie idzie nam łatwo. Spodziewałem się wyzwania - przyznał trener Hawks Mike Budenholzer.

Nets do zwycięstwa poprowadził Deron Williams, który zdobył 35 pkt, z czego 16 w czwartej kwarcie. Trafił m.in. siedem z 11 rzutów za trzy punkty.

- To zdecydowanie był jeden z moich najlepszych meczów w barwach tej drużyny - przyznał.

Williams z Nets związał się w 2012 roku. Podpisał wówczas pięcioletni kontrakt o wartości blisko 100 mln dolarów. Pokładano w nim wielkie nadzieje, ale zbyt często musiał zmagać się z kontuzjami.

W historii NBA było tylko pięć przypadków, kiedy ósma drużyna wyeliminowała pierwszą. Piąty mecz w środę w Atlancie. Lepszy w tej rywalizacji zmierzy się z ekipą Marcina Gortata - Washington Wizards.