Łukasz Majchrzyk: Czy to było spotkanie godne finału Pucharu Polski?


Jarosław Araszkiewicz: Przede wszystkim gratulacje dla Legii za zdobycie Pucharu. Niestety, nie udało się wygrać moim młodszym kolegom. Samo widowisko było na najwyższym poziomie. Mogliśmy zobaczyć fajną organizację, nareszcie dobijamy do Francji, do Berlina. Mamy wielki stadion, nie trzeba jeździć po różnych miastach. Oprawa jest naprawdę godna.


Kibice się spisali na medal?


Kibice stanęli na wysokości zadania. Nie było żadnych zadym przed meczem i w trakcie. Po meczu też mam nadzieję, że będzie wszystko ok. Kibice Lecha będą troszkę zmartwieni i podróż do Poznania będzie się im dłużyła. Trzeba się skupić na lidze.


Lech już za tydzień wraca do Warszawy.


Puchar jest tylko jeden i każdy chciał go zdobyć. Obawiam się, że piłarze Lecha będą to teraz rozpamiętywać. Maciej Skorża powiedział, że najszybciej do pucharów można się dostać przez Puchar Polski, ale zabrakło szczęścia. Jest tylko jeden punkt straty do Legii. Trzeba przyjechać i wygrać.

Legia była naprawdę lepsza, czy miała więcej szczęścia?

Legia była lepsza o jedną bramkę i tyle. Lech zawsze gra dobrą jedną połówkę i bałem się, że po przerwie zgaśnie, a Legia się obudzi. W ostatniej kolejce Legia potrafiła się zerwać i przeważyć na swoją szalę mecz z Pogonią. Nie wszyscy mają Marka Saganowskiego, który potrafi się ustawić w polu karnym.

Czyli Lechowi brakuje napastnika?

Może nie, bo Zaur Sadajew zagrał dobre spotkanie. Miał sytuację 100 proc. w pierwszej połowie, kiedy jego strzał odbił Dusan Kuciak. Kilka razy nieźle strzelał. Nie wiem, czemu trener go zmienił.

Legia zdobyła już jedno trofeum. To jej daje przewagę w walce o mistrzostwo Polski?

Na pewno chwilowy uraz będzie i to jest rola trenera, żeby pobudzić zespół i skupił się na lidze.

 

Oceny piłkarzy Lecha:


Maciej Gostomski (5) - obronił jedną akcję i przy bramce być może popełnił błąd. Może go będą krytykować, a ja nie chcę kopać Maćka.


Tomasz Kędziora (5) - zagrał na swoim poziomie, włączał się do akcji ofensywnych, walczył. Dośrodkowania jednak nie były najlepsze i pewnie sam nie był z nich do końca zadowolony.


Paulus Arajuuri (6) - nie popełniał błędów, pokazał siłę fizyczną.


Marcin Kamiński (6) - zagrał bardzo pewnie, nie ma większych zastrzeżeń do jego gry.


Barry Douglas (6) - Grał bardzo dobrze, świetnie wykonywał rzuty wolne i rożne. Czerwona kartka to jest odrębna historia, bo wynikła z sytuacji meczowej, ostrej walki. Było uderzenie, Barry starał się wyskoczyć, łokieć uderzył w twarzy rywala. Kiedyś tyle łokci nie było, graliśmy trochę inaczej.


Łukasz Trałka (7) - jeden z lepszych, wyróżniających się w Lechu; starał się poderwać kolegów. Dostał kartkę, ale takie są prawa gry na jego pozycji. Jest liderem zespołu, według mnie.


Karol Linetty (5) - Karol troszkę słabiej zagrał niż zwykle, może to było spowodowane urazami, bo nie może złapać rytmu, czasami gra, czasami musi się leczyć. Może trochę zjadła go trema, bo w meczu z Podbeskidziem był zagrał lepiej.


Kaspar Hamalainen (6) - chciał grać do przodu i to był jeden z jego lepszych występów w tym sezonie.


Zaur Sadajew (6) - starał się walczyć, fajnie grał. Zaur wszędzie biega, tylko czasami nie tam, gdzie powinien. Bywał blisko Douglasa, żeby rozegrać piłkę, a potem brakowało go przy dośrodkowaniach w polu karnym.

Pawłowski (5+) - w pierwszej połowie zagrał fajnie, w drugiej zgasł


Kownacki (5) - wyróżniał się w pierwszej połowie, ale wtedy wszyscy się wyróżniali.


Rezerwowi: Darko Jevtić, Muhamed Keita i Dariusz Formella - grali za krótko, żeby ich oceniać. Gdyby któryś z nich strzelił gola, można by wystawić ocenę. Nie osłabili zespołu, ale też niczego nie wnieśli.