Maskotką tegorocznego Giro będzie wilczek Wolfie. Organizacja WWF (World Wide Fund for Nature), czyli Światowy Fundusz na rzecz Przyrody podczas wszystkich 21 etapów będzie zbierać pieniądze na fundusz obrony wilków.

 

Nie bójcie się niedźwiedzia

 

Ale obrońcy środowiska będą przypominać kibicom o potrzebie ochrony również innych gatunków zwierząt w malowniczych rejonach na trasie przejazdu kolarzy. Bohaterami kampanii będą też np. żółwie wodne, kumaki górskie i niedźwiedzie. Jedno z haseł WWF brzmi: - Nie bójcie się niedźwiedzia, to on zawsze pierwszy ucieka.

 

- A sztuka ucieczki, jak wiadomo, jest szczególnie ceniona podczas Giro d'Italia - zauważył w piątek dziennik "Corriere della Sera".

 

Prasa zwraca jednocześnie uwagę na coraz większe zaangażowanie sił i środków, by wyścig był jak najbardziej przyjazny środowisku. Podkreśla się, że konieczne są szczegółowe analizy, jak ograniczyć jego negatywny wpływ na przyrodę. Chodzi zarówno o skutki rzucania przez kolarzy na trasie plastikowych butelek, jak i przejazdu ogromnej kolumny towarzyszących samochodów, ciężarówek i autokarów.

 

Gdzie ci Brytyjczycy?

 

Trasa wyścigu, który rozpocznie się w Ligurii, liczy w sumie 3481 kilometrów. Na liście uczestników jest 219 kolarzy z 33 krajów, w tym siedmiu Polaków, ale bez największych asów - Rafała Majki i Michała Kwiatkowskiego. Za sensację włoska prasa uznaje to, że nie ma żadnego kolarza z Wielkiej Brytanii, co nie zdarzyło się od 1999 roku.

 

Pierwszy sobotni odcinek to jazda drużynowa na czas malowniczym nadmorskim bulwarem z San Lorenzo al Mare do San Remo na Riwierze Liguryjskiej długości 17,6 kilometra. Cztery etapy zorganizowano w wysokich górach. Jeden z nich zakończy się w słynnym kurorcie narciarskim Madonna di Campiglio w Dolomitach. Wyścig złożony z 21 etapów zakończy się odcinkiem z Turynu do Mediolanu. Stolicę Lombardii wybrano ze względu na trwającą tam od 1 maja światową wystawę Expo.

 

Zwycięzca otrzyma dokładnie 115 668 euro, drugi na mecie - 58 412, a trzeci zawodnik - 28 801.

 

W wyścigu dookoła Włoch udział wezmą 22 drużyny z 13 państw. Kolarze przejadą przez 11 z 20 włoskich regionów i dotrą aż do Kampanii na południu. W przeciwieństwie do poprzedniego roku, gdy impreza zaczęła się na Wyspach Brytyjskich etapem z Belfastu do Dublinu, w tym roku kolarze wjadą tylko na krótko do Szwajcarii. 17. etap przebiegać będzie na trasie z włoskiego Tirano do szwajcarskiego Lugano, a następny z pobliskiego Melide do Verbanii w Piemoncie.

 

Wielka zagadka

 

Obliczono, że średnia długość etapu w tym roku to 165,8 km, czyli o około kilometr więcej niż w 2014 r. Najdłuższy liczyć będzie 263 km, z Grosseto w Toskanii do Fiuggi w stołecznym regonie Lacjum.

 

Włoskie media podkreślają, że tegoroczne Giro należy uznać za wielką zagadkę, ponieważ trudno o jakiekolwiek prognozy dotyczące podium. - To prawdziwa enigma - zauważyła agencja Ansa.

 

Wśród faworytów wskazuje się jednak pięciu kolarzy. To przede wszystkim Hiszpan Alberto Contador, który - jak się podkreśla - jest zdeterminowany, by powtórzyć triumf z 2008 roku i zrekompensować sobie odebranie pierwszego miejsca w 2011 roku z powodu afery dopingowej. Wymienia się też: Richiego Porte z Australii, Kolumbijczyka Rigoberto Urana, Włocha Fabio Aru i Belga Juergena Van den Broecka.

 

Na długiej liście zawodników, mających szanse zająć dobre miejsca, Ansa nie wymieniła ani jednego Polaka.

 

Tegoroczne Giro d'Italia będzie transmitowane i relacjonowane na pięciu kontynentach, łącznie w 171 krajach świata.

 

Wśród bogatych danych statystycznych, jakie ogłoszono krótko przed rozpoczęciem wyścigu, odnotowano, że podczas jej poprzednich 97 edycji kolarze pokonali w sumie 349 tysięcy kilometrów.