Maciej Turski: To nie był łatwy pojedynek, tak jak wszyscy przewidywali. Okazało się, że Peter był przygotowany dzisiaj na dobre trzy rundy.


Karol Bedorf: Panie i panowie to jest właśnie MMA i tutaj nigdy nie ma pojedynków z góry przesądzonych. Tutaj każdy pojedynek ma swoją wartość i nie można z góry zakładać, że ktoś się po kimś przejedzie gładko. A tu, proszę, takie figle.


Trzecia runda to był moment kryzysowy. Było blisko…?


Było daleko, było daleko od jakiegoś kryzysu. Rzeczywiście zebrałem jakieś ciosy na głowę, ale cały czas słuchałem narożnika, trenerów. Ja tak naprawdę robię robotę, którą oni mi wyznaczają do zrobienia. Jestem marionetką w ich rękach.


Zwycięska obrona, czyli już można myśleć o następnej walce. Najprawdopodobniej będzie to walka z Mariuszem Pudzianowskim, czyli ta, na którą wszyscy czekają i która jest zapowiadana od wielu miesięcy.


Należy mu się ta walka, jak psu kość. Mariusz zapraszam, pas czeka. Leży u mnie w domu i mogę Ci go pokazać, ale tylko pokazać na chwilę, bo nigdy nie będzie twój. Będzie zawsze mój.

 

Cała rozmowa z Karolem Bedorfem w załączonym materiale wideo.