Jak co roku wiele emocji rodziła walka o przetrwanie. Dwóch spadkowiczów poznaliśmy już wcześniej, bowiem z ligą pożegnały się Queens Park Rangers i Burnley. Do 18. miejsca było dwóch kandydatów, którzy toczyli korespondencyjny pojedynek: Newcastle, które notuje fatalną serię od przeszło trzech miesięcy potrzebowało zwycięstwa nad West Hamem, żeby nie oglądać się na KC Stadium. Tam Hull City mierzyło się z Manchesterem United i potrzebowało zwycięstwa jak tlenu, żeby mieć szanse na utrzymanie.

Tygrysy miały swoje okazje i były bliskie pokonanie Victora Valdesa, jednak Hiszpan spisywał się między słupkami bez zarzutu, a bramka zdobyta do spółki przez Ahmeda Elmohamady'ego i Robbiego Brady została słusznie nieuznana. Mecz zakończył się bez bramek, a w drugiej połowie czerwoną kartką ukarany został Marouane Fellaini. Newcastle ostatecznie stanęło na wysokości zadania i przełamało niemoc: bramki zdobyli Moussa Sissoko i Jonas Gutierrez, dla którego będzie to z pewnością niezapomniany rok. Argentyńczyk wygrał walkę z rakiem, wrócił na boisko i dzisiaj przypieczętował pozostanie w Premier League swojego zespołu. W Championship w przyszłym sezonie zagra Hull.

Z Premier League żegnały się dziś trzy wielkie legendy. Didier Drogba, Frank Lampard i Steven Gerrard zakończyli swoją owocną przygodę na Wyspach, jednak tylko dwaj z nich będą dobrze wspominać ten dzień. Dla kapitana The Reds będzie to wspomnienie o barwie słodko-gorzkiej, bowiem Liverpool stał się ofiarą destrukcji zgotowaną dość niespodziewanie przez Stoke City. Garncarze na stałe zapisali się w historii, bowiem rozbili Liverpool do przerwy aż 5:0! Wszystkie bramki padły na przestrzeni 23 minut, a taka przepaść dzieliła zespoły do przerwy tylko dwukrotnie wcześniej: w 2010 roku, kiedy Manchester City bił Burnley na wyjeździe oraz w 1997, kiedy Sheffield Wednesday rozmontował Bolton. The Reds nie przegrywali w takim stosunku od 1931 roku! Na otarcie łez gola honorowego zdobył właśnie Gerrard, dla którego było to 120. trafienie w lidze. Spotkanie ostatecznie zakończyło się pogromem 6:1, a gości pogrążył były napastnik, Peter Crouch.

Drogba opuścił boisko już w pierwszej połowie, a jego Chelsea wygrała z Sunderlandem 3:1. Iworyjczyk doczekał się pięknego gestu, bowiem został zniesiony z boiska przez kolegów z drużyny. Najbardziej owocne okazało się pożegnanie Franka Lamparda, który miał przyjemność nosić dzisiaj opaskę kapitańską Manchesteru City, a występ okrasił golem dającym prowadzenie. Wynik w końcówce ustalił król strzelców minionego sezonu, Sergio Aguero (26 bramek). W Premier League kończy się pewna epoka: tych nazwisk na pewno nie będzie łatwo zastąpić.

 

Nie było więc chętnych na miejsca dające awans do Ligi Europejskiej, tak nielubianej przez angielskie zespoły. Tottenham, Liverpool i Southamtpon broniły się wszystkimi możliwymi sposobami, notując kolejne wpadki w końcówce sezonu; miejsce to ostatecznie jednak przypadnie tym pierwszym, którzy wygrali na Goodison Park z Evertonem 1:0. Jedyną bramkę zdobył Harry Kane, rewelacja minionego sezonu. Dla Anglika była to 21. bramka.

Na Wyspach mieliśmy też nadzieje na polski smaczek: bliski Złotych Rękawic był Łukasz Fabiański, który przed ostatnią kolejką miał trzynaście czystych kont: podobnie jak Simon Mignolet i Joe Hart. Z tej trójki konto udało się powiększyć tylko reprezentantowi Anglii: The Citizens ograli Świętych 1:0, a Hart zdobył wspomniane wyróżnienie już po raz czwarty w karierze! Wcześniej udawało mu się to trzykrotnie z rzędu w sezonach 2010-11, 2011-12, 2012-13. Polski bramkarz, który nie pomógł dziś zespołowi w uniknięciu porażki z Crystal Palace 0:1 na pocieszenie może się poszczycić tytułem najlepszego gracza Łabędzi minionego sezonu.

Strzelaniny urządziły sobie Leicester i Arsenal. To był dzień Theo Walcotta: Anglik wrócił do podstawowego składu na swoją ulubioną pozycję, czyli środek ataku i udowodnił, że nie rzucał słów na wiatr. Walcott, który w środku tygodnia uczcił swój trzysetny występ w koszulce Arsenalu zdobył klasycznego hat-tricka, a najpiękniejszą z bramek była pierwsza z nich. Spotkanie ozdobiło atomowe trafienie Jacka Wilshera, który uderzając z pierwszej piłki niemal rozerwał siatkę, celując idealnie w okienko bramki Boaza Myhilla. Honorową bramkę w drugiej połowie zdobył Gareth McAuley i mecz zakończył się wynikiem 4:1, a Arsenal przypieczętował miejsce na najniższym stopniu podium.

Piękną klamrą niesamowitą pogoń zamknął zespół Leicester City, który rozgromił QPR jeszcze wyżej. Lisy wygrały aż 5:1, a bramki zdobywali Jamie Vardy, Marc Albrighton, Leonardo Ulloa, Esteban Cambiasso i Andrej Kramaric. Jedyną bramkę dla gości zdobyła rewelacja obecnego sezonu, Charlie Austin. Cały mecz w barwach Leicester rozgrał Marcin Wasilewski, którego będziemy mieli okazję oglądać w kolejnym sezonie.

 

 

Arsenal FC - West Bromwich Albion 4:1 (4:0)
Walcott 4', 14', 37', Wilshere 17' - McAuley 57'

Aston Villa - Burnley 0:1 (0:1)
Ings 6'

Chelsea FC - Sunderland 3:1 (1:1)
Costa k 37', Remy 70', 88' - Fletcher 26'

Crystal Palace - Swansea City 1:0 (0:0)
Chamakh 57'

Everton - Tottenham Hotspur 0:1 (0:1)
Kane 24'

Hull City - Manchester United 0:0

Leicester City - Queens Park Rangers 5:1 (2:0)
Vardy 16', Albrighton 43', Ulloa 51', Cambiasso 52', Kramaric 86' - Austin 57'

Manchester City - Southampton 2:0 (1:0)
Lampard 31', Aguero 88'

Newcastle - West Ham United 2:0 (0:0)
Sissoko 54', J. Gutierrez 85'

Stoke City - Liverpool 6:1 (5:0)
Diouf 22', 26', Walters 30', Adam 41', N'Zonzi 45', Crouch 86' - Gerrard 70'

 

 

Zobacz ostateczną tabelę Premier League