Adam Romański: Łukasz, dzisiaj jednej zbiórki Ci zabrakło to triple double. Wszystko, co najlepsze zachowałeś na ostatnie spotkanie.


Łukasz Koszarek: Strat też chyba miałem ponad normę, szczerze mówiąc (śmiech). Tak naprawdę, dopiero dzisiaj oprócz pierwszego meczu się dobrze poczułem, bo miałem trochę problemów z piętą. Trochę mnie ból puścił i byłem dzisiaj żwawszy. W dalszym ciągu nie mogłem wchodzić pod kosz, ale już było lepiej. Dzisiaj było dużo emocji, dużo presji. Gdybyśmy dzisiaj nie skończyli, to pewnie by się nie udało.


Quinton Hosley został MVP. To był też dla was najlepszy zawodnik finałów? Nie chciałbyś też jakiejś statuetki indywidualnej otrzymać?


Quinton zasłużył naprawdę. Dzisiaj naprawdę świetnie grał w obronie. Przez całą serię też się znakomicie prezentował. W ataku każdy mecz miał swojego bohatera i ciężko powiedzieć, kto najbardziej zasłużył. Najlepiej to zwalić na trenera. On nas trzymał.


To był ciężki sezon, zaczął się od słabszej gry i zmiany trenera. Jak odczuwaliście ten sezon, byliście pewni, że zdobędziecie mistrzostwo?


Mieliśmy naprawdę dobry skład, ciężko trenowaliśmy. W sezonie czasami graliśmy trochę lepiej, czasami trochę gorzej, ale chyba było widać, że mieliśmy najwięcej zdrowia, bo przyciskaliśmy w czwartych kwartach. Te ciężkie treningi się opłaciły. W pierwszych dwóch meczach mieliśmy swoje szanse. Dzisiaj udowodniliśmy, że byliśmy lepszą drużyną, bo nauczyliśmy się jak gra Turów, świetnie przygotował nas sztab szkoleniowy. Mieliśmy odpowiedzi na ich grę.


Co dalej? Trzyletni kontrakt podpisany: Euroliga, kadra… Dużo wydarzeń w sportowym życiu Łukasza Koszarka.


No tak, tak… dużo wydarzeń (śmiech). Najpierw odpoczynek i spokój, a potem będziemy myśleć o nowym sezonie.