Łukasz Kadziewicz: Ze mną Fabian Drzyzga, czyli pierwszy rozgrywający reprezentacji Polski…

 

Fabian Drzyzga: To się jeszcze okaże. Na razie z Grzesiem Łomaczem trenujemy i rywalizujemy. Oboje mamy w tej kadrze rozgrywać. A kto będzie grał? To nie ma wielkiego znaczenia. Ważne, żeby nasza drużyna wygrywała.

 

Jesteś bardzo młodym, ale już doświadczonym zawodnikiem. Jakie to uczucie przyjechać na kadrę i w końcu nie widzieć trenujących Łukasza Żygadły i Pawła Zagumnego?

 

Niech odpoczywają! Zasłużyli na to swoją bogatą karierą. Z chłopakami żyłem dobrze; z Pawłem miałem naprawdę fajne relacje. Może Guma jeszcze zmobilizuje się na Rio? Trzeba chyba do niego zadzwonić. Myślę, że tak dobrego kontaktu, jak ten, który miałem z Pawłem, dawno w kadrze między rozgrywającymi nie było. Mam nadzieje, że z Grzesiem będzie podobnie. Teraz my mamy swoją szansę na medale i sukcesy.

 

Będąc czynnym zawodnikiem śledziłem Twoje kroki: to, jak przerwałeś naukę w szkole i poszedłeś do Częstochowy, aby grać. Czułeś wtedy, że jesteś gotowy na ten wysoki poziom, który reprezentujesz teraz?

 

Muszę nieskromnie powiedzieć, że tak. Zawsze czułem się mocniejszy od swoich rówieśników. To cecha która sprawia, że wie się, iż pójdzie się wyżej i wyżej. Zrezygnowałem z trzeciej klasy w Spale i poszedłem do ligi dlatego, że w szkole poziom nie był dla nas wystarczający. Mówię dla nas, bo był jeszcze Paweł Zatorski. Poszliśmy na głęboką wodę. Paweł od razu się obronił, ja potrzebowałem na to czasu. Zrobiłem jednak dobry krok.

 

Przyjechałeś na zgrupowanie jako mistrz świata. Odczuwasz jeszcze presję?

 

To jest historia, której nikt nam już nie zabierze. Dziś ten medal jest jednak głęboko w szafie. Teraz czas na nowe cele, choć presji żadnej nie ma. Mamy wychodzić na parkiet i grać to, co potrafimy, z uśmiechem na twarzy. Należy stworzyć nową ekipę, nowy team spirit. Inaczej będzie ciężko.

 

Całą rozmowę Łukasza Kadziewicza z Fabianem Drzyzgą zobacz w materiale wideo.