Listopadowy mecz na Celtic Park zakończył się zwycięstwem Szkotów 1:0, ale w zgodnej opinii komentatorów mecz był bardzo wyrównany. Tym razem to Irlandczycy liczą na to, że występ przed własnymi kibicami da im minimalną przewagę by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

 

Gospodarze wystąpią w niemal najmocniejszym składzie. Zabraknie jedynie pomocnika Bournemouth Harry'ego Artera, który w ostatnią niedzielę zadebiutował w reprezentacji w meczu towarzyskim z Anglią. Nabawił się jednak urazu pachwiny, który wyeliminował go z rewanżu przeciwko Szkocji.

Keane będzie gotowy

 

Keane ma problem z pachwiną. W niedzielę przeciwko Anglikom zagrał po raz pierwszy od kwietnia pełne 90 minut. Jakby tego było mało, w środę w rodzinie piłkarza miała miejsce tragedia. Kuzyn Keane'a, Alan Harris zmarł w wyniku zatrucia gazami podczas inspekcji podziemnej instalacji w jednej z posiadłości w Dublinie. W tym samym wypadku ucierpiał brat piłkarza, Stephen, który w ciężkim stanie przebywa w szpitalu.

 

Sam Keane nie wypowiadał się na temat rodzinnej tragedii, a w czwartek trenował normalnie z resztą drużyny. Według asystenta selekcjonera reprezentacji Irlandii Roya Keane'a, napastnik będzie gotowy na sobotni mecz, a to czy w nim zagra od pierwszej minuty zależeć będzie od decyzji selekcjonera Martina O'Neilla.

 

W szkockim obozie przed meczem panuje pełny spokój. Selekcjoner Gordon Strachan ma do dyspozycji wszystkich powołanych zawodników, a do tego po stronie Szkotów jest również przewaga psychologiczna po listopadowym zwycięstwie na Celtic Park.

 
Wygrane Szkotów nie są dziełem przypadku

Zdaniem komentatorów, drużyna Gordona Strachana może postawić wszystko na jedną kartę i pokusić się o zwycięstwo, które utrzymałoby ją w gronie poważnych kandydatów do walki o zwycięstwo w grupie D eliminacji Euro 2016 (gra w niej też Polska).

 

Myślę, że będzie to ponownie bardzo wyrównany mecz, ale pewność siebie w grze reprezentacji Szkocji może dać im wiarę w to, że są w stanie wywieźć z Dublina przynajmniej remis, a to z kolei może sprawić, że zaryzykują grę o trzy punkty - komentował dla Sky Sports były reprezentant Szkocji Christian Dailly.

 

Podkreślił przy tym, że ta pewność siebie w grze Szkotów nie bierze się z niczego. - Żadne z ostatnich zwycięstw nie wzięło się z przypadku. Każde z nich było wypracowane i w żadnym z ostatnich meczów nie wyglądali na drużynę gorszą od swoich rywali - mówił Dailly.

 
Wiara w przebłysk

W irlandzkich mediach widać znacznie większą presję na zwycięstwo. Reprezentacja traci w tej chwili trzy punkty do Polski i po dwa do Niemiec i sobotnich rywali. Porażka w rewanżu ze Szkocją mogłaby pozbawić drużynę Martina O'Neilla szans na bezpośredni awans na Euro.

 

Najbardziej aktywny w mediach jest tradycyjnie już Roy Keane, który tym razem przyznaje, że to Szkoci w lepszych nastrojach przystąpią do sobotniego pojedynku, ale wyraża przekonanie, że zmieni się to po końcowym gwizdku na Aviva Stadium. - Szkoci są w dobrej dyspozycji i zasłużenie są chwaleni za swoją grę ale patrząc na listopadowy pojedynek w Glasgow nie ma pomiędzy nami większej różnicy umiejętności - zapewnił.

 

Irlandzcy kibice liczą  na Aidena McGeady'ego, który tym razem może liczyć na wsparcie publiczności. Urodzony i wychowany w Szkocji reprezentant Irlandii nie został najlepiej przyjęty przez szkockich kibiców w Glasgow. Był to jego pierwszy mecz w koszulce reprezentacji Irlandii na stadionie, na którym spędził sporą część swojej kariery grając w Celticu Glasgow.

Irlandczycy o szkockich korzeniach

McGeady, podobnie jak inny reprezentant Irlandii wychowany w Szkocji – James McCarthy, wywodzą się licznej grupy potomków irlandzkich imigrantów, którzy osiedli w Szkocji w XIX i na początku XX wieku. Obaj decyzję o reprezentowaniu Irlandii podjęli jeszcze na etapie drużyn młodzieżowych, ale szkockie media i kibice wciąż im ten fakt wypominają.

 

Sprawa odżyła przed listopadowym meczem obu drużyn za sprawą Gordona McQueena, byłego reprezentanta Szkocji, który powiedział, że ma nadzieję, iż szkoccy kibice zgotują obu piłkarzom „okropne przyjęcie”. Część mediów nie omieszkała jednak wypomnieć McQueenowi, że wielu reprezentantów Szkocji, w tym także obecnych, urodziło się poza Szkocją.

 

Oprócz rywalizacji czysto sportowej przed sobotnim meczem w Dublinie kontynuację znajduje konflikt obu federacji piłkarskich. Sprawa dotyczy nieuczciwej, zdaniem irlandzkiej federacji, dystrybucji biletów na listopadowy mecz w Glasgow. Irlandczycy otrzymali wówczas zaledwie 3200 biletów dla kibiców gości. W ramach protestu władze federacji zignorowały zaproszenie Szkotów na tradycyjny przedmeczowy bankiet dla działaczy. W rewanżu, Szkoci mogli liczyć na 3500 wejściówek na sobotnie spotkanie.