Moje pierwsze igrzyska: wszystkie odcienie medalu Mai

Inne
Moje pierwsze igrzyska: wszystkie odcienie medalu Mai
fot. PAP
Maja Włoszczowska (z prawej) wraz z dwoma medalistkami ze Szwajcarii

Historyczny brąz miał być srebrem, tyle że utraciła go na finiszu. Ale i parę gramów złota spokojnie mogłaby sobie przypisać. – To dzięki Mai udało mi się zajść tak wysoko – mówiła najlepsza kolarka górska I Igrzysk Europejskich Jolanda Neff.

- To bardzo młoda, ale bardzo mądrze jeżdżąca zawodniczka. Obecnie najlepsza w światowej czołówce – mówiła Maja o Szwajcarce długo przed wyjazdem do Baku. I nie myliła się. Nic dziwnego, bo po dwóch latach jeżdżenia w jednym zespole zna ją doskonale. Teraz ich drogi się rozdzieliły, ale przyjaźń pozostała. Także jej symbole.

Just do your job

Na lewej ręce Neff nosi pamiątkową opaskę. „Marek Galiński – Just do your job”. To upamiętnienie byłego kolarza i trenera Majki. Człowieka z którym miała sięgnąć po medal igrzysk, ale olimpijskich. Nie zdążyła, bo Galiński zginął w wypadku. Majka mocno to przeżyła.

Nie było Galińskiego, ostatnich igrzysk – tych w Londynie, dla Mai nie było w ogóle. Włoszczowska pechowo nabawiła się kontuzji tuż przed startem w którym miała być główną faworytką. W Rio już nie będzie, bo najprawdopodobniej nastała już era Neff.

- Maja jest nie tyko wspaniałą kolarka, ale i człowiekiem. Bardzo wiele mnie nauczyła i to w dużej mierze jej zawdzięczam, że tu jestem. Ten sukces jest także owocem naszej znajomości - mówiła na mecie 22-latka. Fenomen – jak nazywa ją Maja.

- Spokojnie mogłaby się ścigać z niektórymi facetami – żartowała Włoszczowska. - W tym roku jest poza stawką. Jeszcze nie widziałam tak szybkiej dziewczyny. Będzie wielką gwiazdą światowego formatu – podkreśla nasza gwiazda, która walczyła dziś nie tylko ze Szwajcarkami, ale i z pogodą (wiadomo – jak wszystkie startujące zawodniczki).

Spaleni słońcem

Jak ciężkie były to warunki my (pracujący w Baku dziennikarze) uświadomiliśmy sobie dopiero gdy wróciliśmy do wioski medialnej  - znużeni i sparzeni. Niby wiało, ale to żadna pomoc, bo wietrzysko dosłownie urywa głowy już drugi dzień. Rodzina Mai (rodzice, brat Michał i jego partnerka) podziurawili swoje urocze, specjalnie dla Mai przygotowane koszulki. Kark często polewali wodą. Wszystko by zyskać chwilową ulgę. Zawodniczkom ulżyć mogło po mniej więcej 90 minutach jazdy po kurzu, na całkowicie odsłoniętej trasie.

Za taką walkę Marek Galiński byłby dumny. Bo Maja zrobiła swoją robotę. Została pierwszą polska medalistką I Igrzysk Europejskich.

Marta Gula, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze