Ze względu na słabe warunki wiatrowe kobiety w poniedziałek w Mondello nie startowały, ale we wtorek rozegrały dwa wyścigi. Najlepiej spisała się w nich Białecka, która w pierwszym była druga, a w następnym wyprzedziła wszystkie 62 zawodniczki. Tyle samo punktów ma druga w generalnej klasyfikacji Izraelka Hadar Heller, a na trzeciej pozycji plasuje się Brytyjka Bryony Shaw.

 

Siódma jest brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Londynie Klepacka, która we wtorek była szósta i czwarta. Warszawiankę wyprzedzają dwie inne medalistki ostatnich mistrzostw Europy – piątą pozycję zajmuje srebrna Hiszpanka Marina Alabau, a szóstą broniąca tytułu Francuzka Charline Picon.

 

Smektała jest 13., Maja Dziarnowska (SKŻ) 25., Zuzanna Czuryło (AZS Poznań) 30., a 33. Agnieszka Bilska (SKŻ). Trzy wyścigi rozegrali mężczyźni. Ze względu na liczne protesty organizatorzy nie byli w stanie podać tego dnia oficjalnych wyników ostatniego startu oraz klasyfikacji generalnej. Tarnowski był drugi, piąty oraz prawdopodobnie dziesiąty, a w poniedziałek trzeci.

 

To był dla mnie znowu udany dzień. Jestem w czołówce, ale prawdziwe ściganie rozpocznie się dopiero w czwartek. Teraz zakończyliśmy eliminacje i najwyżej sklasyfikowani zawodnicy z obu grup będą pływać razem. Najważniejsze, aby te wysokie lokaty powtórzyć w gronie elity - powiedział Tarnowski, który w ubiegłorocznych mistrzostwach w tureckiej miejscowości Cesme zajął ósmą lokatę.

 

Słabiej wypadł zwycięzcą jedynego poniedziałkowego wyścigu Piotr Myszka (AZS AWFiS Gdańsk). Obrońca tytułu był ósmy, 20. oraz prawdopodobnie trzeci. - Bardzo źle rozpocząłem dwa pierwsze wyścigi. Zająłem złą pozycję, poza tym zostałem przyblokowany przez słabszych zawodników, którzy jeszcze z nami rywalizują. A warunki były bardzo proste – od razu po rozpoczęciu wyścigu wszyscy robili zwrot i płynęli na skałę. Czołówka nabrała rozpędu i nie byłem już w stanie ją dogonić - przyznał.

 

Przed ostatnim wyścigiem gdańszczanin zmienił jednak taktykę i razem z Byronem Kokkalanisem ustawił się przy statku komisji sędziowskiej. - To było dobre posunięcie, bo Grek był trzeci, a ja czwarty, ale później okazało się, że Kokkalanis popełnił falstart i został zdyskwalifikowany. Ja też mogłem się wychylić, jednak miałem szczęście, bo jego żagiel zasłonił mnie i sędziowie nie widzieli mojego numeru. Dzięki temu udanym akcentem zakończyłem wtorkowe zmagania. Stawka jest dość wyrównana, a każdy zawodnik czołówki miał już jakąś wtopę - zauważył Myszka.

 

Rywalizujący w innej grupie Przemysław Miarczyński (SKŻ) był dziesiąty, jedenasty oraz prawdopodobnie piąty. W środę zawodnicy mają dzień wolny, natomiast kobiety powinny rozegrać dwa wyścigi.