Wygrani NBA Draft:


1. Minnesota Timbervolwes (ocena: A):  Karl Towns, środkowy


Timberwolves, wybierający z numerem 1, zastanawiali się także nad kandydaturą Jahlila Okafora, ale już od kilku tygodni byli zdecydowani na Townsa. Minnesota dostaje wszechstronnie wyszkolnego gracza, będacego dobrym uzupełnieniem dla Andrew Wigginsa.W ostatnim sezonie w Kentucky, Towns zaliczał przeciętnie  10.3 pkt, 6,7 zbiórek oraz 2,2 bloki, przebywając na parkiecie przez zaledwie 21 minut. Doskonała skuteczność rzutów osobistych – 81 procent.


2. Filadelfia 76ers (A-), Jahlil Okafor, środkowy


Filadelfia chciała D’Angelo Russella, ale pozyskała potencjalnie dominującego środkowego NBA. Okafor był jednym z największych talentów w tegorocznym NBA Draft - władze klubu powinny zatrzymać go w 76ers.


3.  Orlando Magic  (A-), Mario Hezonja, rozgrywający


“Uwielbiam Hezonja” – pisze Mannix. Jest przyszłą gwiazdą ligi. Wiele się pisze o tym, jak dobrze potrafi rzucać, ale potrafi wszystko. Potrafi zaatakować kosz, chce dominować nad rywalami. Trener Orlando, Scott Skiles będzie miał z niego wiele pożytku. Najważniejsze:  Hezonja to najbardziej utalentowany gracz w NBA Draft.


4.   Phoenix  Suns (A-), Devin Booker, rozgrywający

 

Dobry wybór Phoenix. Booker to potencjalnie najlepszy rzucający draftu, ma 18 lat i będzie potrzebował  trochę czasu na rozwój. Za kilka lat może być podstawowym graczem Suns.


5. Chicago Bulls (A-), Bobby Portis, skrzydłowy


Doskonały wybór. Portis miał znakomity sezon w Arkansas – potrafi zdobywać punkty, dobrze zbiera, gra z maksymalnym zaangażowaniem. Bulls powinni jeszcze przez kilka sezonów wykorzystać Paua Gasola, a kiedy Gasol skończy grać w Bulls, właśnie Portis powinien go zastąpić. 


6. Golden State Warriors (A-), Kevin Looney, skrzydłowy.


Jeszcze nie tak dawno Looney był uważany za talent warty górnej części draftu. Looney to solidny, twardy zbierający (Golden State takiego potrzebuje) – daje także mistrzom NBA asekurację, gdyby z klubu odszedł latem David Lee.

 

Przegrani NBA Draft


Toronto Raptors (C-), Delon Wright, rozgrywający.


Nie bardzo rozumiem ten wybór. Raports mają znakomitego rozgrywającego (Kyle Lowry), który właśnie podpisał czteroletni, warty 48 mln kontrakt. Potrzebują skrzydłowego, mieli do wyboru wielu dobrych koszykarzy grających na tej pozycji. Zamiast nich, biorą myślącego przede wszystkim o defensywie Wrighta. Dziwny wybór – czyżby to oznaczało, że chcą się pozbyć Lowry?

 

Boston Celtics (C), Terry Rozier, rozgrywający.


Tego się nie spodziewałem. Rozier to dobry obrońca, dobrze sobie radził w Louisville, ale trudno wyobrazić sobie gdzie będzie grał w Bostonie. Celtics już mają Marcusa Smarta, Avery Bradley’a i Isaiaha Thomasa – chyba, że generalny manager Celtics Danny Ainge ma już w planach jakieś roszady...


New York Knicks, (C+), Kristaps Porzingis, skrzydłowy.


Porzings potrafi grać. Doskonałe umiejętności, potrafi rzucić z półdystansu, ale żeby pokazać cokolwiek na poziomie NBA, potrzeba dwóch sezonów. Jeśli będzie odpowiednio prowadzony, ma szansę być gwiazdą. Jest jednak zbyt wiele uzasadnionych obaw, jak Łotysz poradzi sobie z presją gry w  Nowym Jorku i że nie będzie w stanie pomóc zespołowi desperacko próbującemu wykorzystać ostatnie lata kontraktu Carmelo Anthony’ego. Jeśli Knicks będą bardzo cierpliwi, mogą mieć gwiazdę. Jeśli nie, to zrujnują obiecującego koszykarza.