Paweł Słodownik: Wszystko już wiemy. Polacy zajęli czwarte miejsce. Jak oceni Pan występ naszej reprezentacji na Igrzyskach Europejskich?

 

Wojciech Drzyzga: Myślę, że drużyna siatkarzy wypełniła zadanie. Ten okres pracy, który razem spędzili, jest przede wszystkim ukierunkowany na to, żeby kilku zawodników pozyskać do pierwszej reprezentacji Stephana Antigi. Po drodze wystąpili w dużych zawodach, z dobrymi przeciwnikami, które zagrali w dobrym stylu. Pewnie, że szkoda braku medalu, bo chłopcy byli bardzo blisko. Zarówno w półfinale przeciwko Bułgarii, jak i w meczu o trzecie miejsce przeciwko Rosji stoczyli emocjonujące, bardzo dobrze grane spotkania. Liczą się końcowe efekty, medalu z pewnością zabraknie, ale myślę, że są bezcenne informacje na temat jakości i możliwości gry dwóch-trzech zawodników, o których wkrótce upomni się pierwsza reprezentacja.

 

O kogo chodzi?

 

Myślę, że tu bez pomyłki można wskazać Artura Szalpuka i Aleksandra Śliwkę, choć Śliwka w drugim etapie. Pamiętajmy, że to są jeszcze juniorzy i oni będą brać udział w sierpniowych mistrzostwach świata. Trzeba więc rozsądnie gospodarować ich siłami. Kolejnym zawodnikiem jest Dawid Konarski, z powodu kontuzji Bartosza Kurka po tego gracza również będzie można sięgnąć. Ci zawodnicy są w cyklu meczowym, w dobrym rytmie i podejrzewam, że są w bardzo zbliżonej formie do pierwszej reprezentacji, a może nawet i lepszej, bo pierwsza drużyna ma teraz karkołomny czas wyjazdów i zmiany stref czasowych.

 

Jak wyglądały turnieje siatkarskie na Igrzyskach Europejskich?

 

Siatkówkę trzeba podzielić na dwa różne od siebie turnieje: żeński i męski. Turniej kobiet od strony sportowej, czyli jakości reprezentacji, które wzięły udział w mojej opinii stanowi większą wartość. Pojawiły się w nim lepsze reprezentacje ze składami bardziej zbliżonymi do pierwszych reprezentacji, dlatego drugie miejsce naszych dziewczyn oceniam bardzo wysoko. My też wysłaliśmy pierwszą reprezentację, więc adekwatnie do naszych możliwości wynik jest satysfakcjonujący. U chłopców była trochę inna strategia. Można powiedzieć, że właściwie tylko Niemcy przysłali pierwszą reprezentacje. Pozostałe drużyny były bardzo mieszane.


Rozmowa z Wojciechem Drzyzgą w załączonym materiale wideo.