W drugim secie sobotniego meczu z Australijką Casey Dellacquą Radwańska przegrywała już 0:4. Rozstrzygnęła na swoją korzyść jednak sześć kolejnych gemów i całe spotkanie wygrała 6:1, 6:4.

 

- Ten mecz nie był nawet w pierwszej "20" najdziwniejszych meczów Agnieszki. Podobna sytuacja była rundę wcześniej z Alją Tomljanovic - pierwszy set od początku do końca bardzo dobry. Błędy Dellacquy pojawiły się gdy Agnieszka przetrzymała to bombardowanie i sama oddała kilka dobrych piłek. To normalna reakcja, że ten zawodnik po drugiej stronie siatki chce zagrać jeszcze dokładniej i mocniej, pojawia się frustracja i stąd się biorą błędy. To jest ta siła Agnieszki - relacjonował Wiktorowski.

 

Jak dodał, od razu po meczu umówił się z podopieczną na rozmowę, by przeanalizować to, co stało się w sobotę na korcie. - W drugim secie zabrakło solidnej postawy od początku - niskiej pozycji. Agnieszka wyprostowała się, spuściła głowę i to było takie niepokojące. Najważniejsze, że potrafiła sobie z tym poradzić. Parę dobrze zagranych piłek popchnęło ją w stronę tenisa, którym wygrywa. To bardzo pozytywne. A to, co potem, jest do przeanalizowania - zaznaczył.

 

Szkoleniowiec rozstawionej z numerem 13. zawodniczki przyznał, że nie wie, czy tak słaby początek drugiej odsłony wynikał z utraty koncentracji. - Nie mam pojęcia, co się stało i to jest właśnie do wyjaśnienia. Sam się muszę tego dowiedzieć, bo za dobrze gra ostatnio i za dobrze grała w tym meczu, by sobie pozwolić na takie cztery gemy. Tak naprawdę w tym meczu było 6:1, 6:0. Chodzi o taką postawę...to było tak jak trzeci set w spotkaniach z Moniką Niculescu i Iriną-Camelią Begu. Belindy Bencic nie wrzucam do tego samego worka. To jest niepokojące, choć świetnie, że Agnieszka zdołała wrócić, bo kilka miesięcy temu nie wracała... - przypomniał.

 

Wiktorowski przyznał, że nie miał pewności, czy przy stanie 0:4 26-letnia Polka będzie w stanie odrobić straty. - U mężczyzny można przewidzieć, że jak się zbierze i zaserwuje, to zawsze nadrobi, ale u kobiety nie ma takiej siły serwisu. Zwłaszcza u dziewczyn o gabarytach Agnieszki" - podkreślił.

 

Miał także zastrzeżenia do zbyt małej prędkości serwisu krakowianki w drugim secie meczu z Dellacquą. - To też spowodowało, że Australijka była w stanie odskoczyć, potem przytrzymała serwis na poziomie 91-93 mil, ale w porównaniu do tego, co serwowała wcześniej, czyli 98-101, to było za mało - zastrzegł.

 

Sporo nerwów kosztował sobotni pojedynek Radwańskiej jej sparingpartnera Dawida Celta, który tuż po ostatniej piłce wybiegł z trybun ochłonąć.

 

Najważniejsze jest zwycięstwo, a niepokoi trochę to, że na początku drugiego seta oddała cztery gemy i to w takim nie najlepszym stylu. Fajny pierwszy set - Casey "pękła" za sprawą dobrej gry Agnieszki. Na początku drugiej to Aga zaczęła odpływać. Dwie, trzy akcje jej nie wyszły. Australijka trafiła i poszło. Do takiej sytuacji nie może dochodzić, bo z zawodniczkami wyższej klasy będzie bardzo trudno wrócić. Gratulacje dla Agnieszki za to, że udało jej się wrócić, że wzięła się w garść - podsumował.

 

W 1/8 finału krakowiankę czeka konfrontacja z rozstawioną z "28" Jeleną Jankovic. Serbka wyeliminowała broniącą tytułu Czeszkę Petrę Kvitovą. Radwańska z zawodniczką z Bałkanów zmierzyła się dotychczas osiem razy i pięciokrotnie schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Nigdy wcześniej nie grały ze sobą na trawiastej nawierzchni.

 

Agnieszkę czeka zupełnie inny mecz niż gdyby grała z Kvitovą. Musi próbować przejąć inicjatywę, wystrzegać się bekhendu po linii Serbki i mieć gotową odpowiedź na to uderzenie. To jeden z najlepszych bekhendów w tourze granych po linii i to bez ustawienia. Po ułożeniu ciała nie widać, gdzie poleci piłka. Ten bekhend wygrywał jej już wiele meczów i to na dalszym etapie turnieju niż dzisiejsza trzecia runda - zastrzegł Wiktorowski.

 

Jak dodał, Jankovic jest zawodniczką, która bardziej emocjonalnie podchodzi do pojedynków. "Są momenty, jak "zaskoczy" i wtedy zazwyczaj wygrywa. Ma te swoje wzloty i upadki" - podkreślił.

 

Celt zwrócił z kolei uwagę na doświadczenie 30-letniej Serbki. "Z niejednego pieca chleb jadła. Tak samo jak Kvitova - bardzo wymagająca i trzeba będzie zagrać bardzo dobrze i równo, by myśleć o tym upragnionymi jak na razie ćwierćfinale" - zastrzegł.

 

Niedziela jest dniem wolnym od rywalizacji w Londynie. Radwańska wraz ze swoim sztabem ma już zaplanowany ten dzień.

 

- Trening będzie maksymalnie trwał 60 minut. Zaczynamy wcześniej 40-minutowym przygotowaniem. To zajęcia z fizjoterapeutą, przygotowanie połączone z przygotowaniem ogólnym, mobilizacja - jak to nazywamy. Po treningu na korcie powrót na salę i ćwiczenia, które Agnieszka robi praktycznie codziennie, tyle że teraz będzie to wykonywane mocniej - wyliczał Wiktorowski.